<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7228100271863246944</id><updated>2012-02-15T13:46:01.545-08:00</updated><title type='text'>Live Love One Direction ♥</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Mika</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01274426782035881456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/-t0-mP1uDt4Y/Txc4zU10tYI/AAAAAAAAACo/zju3D0F0FbQ/s220/tumblr_lqkf65wyvb1qe1kseo1_500.png'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>9</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7228100271863246944.post-8599717257828065184</id><published>2012-02-14T13:41:00.001-08:00</published><updated>2012-02-14T13:41:16.775-08:00</updated><title type='text'>Rozdział 7</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;{Sanny}&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Następnego dnia obudziłam się dość późno, prawdopodobnie toprzez wczorajsze wydarzenia. Nadmiar emocji. Umyłam się, uczesałam, ubrałam. Potemzjadłam szybkie śniadanie i przystąpiłam do działania. Przemknęłam przez ogróddo domku na drzewie. Spojrzałam na zegarek – była dokładnie 10.45 i rodzicemieli aktualnie wizytę u mechanika, gdyż wczoraj jak powiedziała mama ‘ wracalidość późno do domu i murek w nich uderzył’ co w tłumaczeniu oznaczało, iż tooni nie trafili w bramę i uderzyli w owy murek. Nie pytajcie dlaczego. W każdymrazie mieli wrócić około 11.00 i na to właśnie czekałam wtedy, siedząc sobie iwymachując radośnie nogami, które swobodnie zwisały z podłogi domku. W jednejbowiem ścianie było wyjście na taki jakby ‘taras’, gdzie ja właśnie byłam. Kołobramy ujrzałam Emmę, uśmiechnęłam się do niej a ona do mnie. Po około 10minutach usłyszałam przeciągły gwizd przyjaciółki oznaczający przyjazdrodziców. ‘No, czas się zabrać do działania’ pomyślałam. Zaczęłam sobie wolnospacerować wzdłuż krawędzi tarasu domku. Od ziemi dzieliło go niewiele metrów. Mamawysiadła z samochodu chcąc otworzyć bramę. Emma się z nią przywitała anastępnie zamachała do mnie na co ja się gwałtownie odwróciłam i widzącśmiejącą się mamę ucieszyłam się tak bardzo, że nie zauważyłam końca podłogi.Poślizgnęłam się i zaczęłam spadać, i spadać…. Aby wylądować w ciepłychramionach Liam’a. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Bałaś się? Czyżbyś nam nie ufała, że wszystko wykonamy zgodniez planem? – spytał szczerzący się Harry, stojący obok niego. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jasne, że wam ufałam. Przecież wszystko dokładnieustaliliśmy, a wy staliście tu już od jakichś 15 minut, nie?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No ba, że tak. Nie pozwoliłbym aby mojemu misiowi coś sięstało – powiedział Liam i dał m całusa.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Huh, jak cholernie romantycznie – spojrzał na nas z ukosaHazza. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Będąc ciągle w ramionach mojego chłopaka (tak, tak, chodzimyze sobą) spojrzałam na przerażone twarze mamy i taty. Liam już, już zamierzałmnie postawić na ziemi, ale stojący obok nas loczek rzekł:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie, nie. Lepiej zanieś ją pod ich nogi, będzie wyglądałobardziej bohatersko!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Serio stary myślisz, że ona jest taka lekka? – spojrzał zuśmiechem na mnie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dzięki za komplement – odparłam sarkastycznie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przecież żartuje. Mógłbym cię zanieść ‘na koniec świata ijeszcze dalej’! – zacytował swojego ulubionego bohatera z Toy Story – Buzz’aAstrala. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Tak więc na ziemi znalazłam się dopiero gdy doszliśmy podsamochód moich rodziców. Mama natychmiast złapała mnie w ramiona:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Och, kochanie, nic ci się nie stało?! Tak mnieprzestraszyłaś, spadłaś! Mogłaś się zabić!&amp;nbsp;- Oczywiście było to bardzo przesadzone, bo domek znajdował się bliskoziemi. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak, echem…. Dziękujemy ci chłopcze za pomoc. – Tatawyciągnął rękę w kierunku Liam’a. Jak na razie dobrze szło. – Tak właściwie coty tam robiłeś? Szpiegowałeś ją? – Zaraz jednak przeszedł do ataku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie, proszę Pana. Próbowałem przeprosić za to co sięwydarzyło podczas imprezy, ale ona nie chciała mnie słuchać, ponieważ Państwozakazali jej się ze mną spotykać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- A ja bardzo przestrzegam zasad – dodałam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nagle Sanny się odwróciła ucieszona na Wasz widok i wtedynieopatrznie poślizgnęła się a ja ją złapałem. Resztę już Państwo widzieli.Chciałem również bardzo przeprosić Państwa za szkody wyrządzone podczas tejimprezy. Była to moja wina, ja byłem z nią wtedy odpowiedzialny. Przyszedłemprosić o wybaczenie oraz o pozwolenie zabrania Państwa córki oraz jejprzyjaciółki na bezpieczny spacer po plaży.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Spojrzałam na niego dumnie – bardzo ładnie wyrecytował mowę,którą mu wszyscy razem wymyśliliśmy. Taaak, a co do tej kolacji… Wczoraj Emma iLou pomogli mu to zorganizować. Siedzieliśmy z Liam’em aż do północy. Śmialiśmysię, żartowaliśmy, jedliśmy a nawet śpiewaliśmy. Oczywiście wytłumaczyliśmy teżsobie wszystko i…. no i od tego czasu tak jakby jesteśmy razem. Potem przezcałą godzinę (była już chyba 1 w nocy) opowiadałam mojej najlepszej kumpelidokładnie całą naszą randkę i przy okazji ona przebaczyła mi to, że tak na niąnaskoczyłam. Ogólnie wszystko ułożyło się zaskakująco dobrze. Mam naprawdęwspaniałych przyjaciół. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No cóż…. Myślę, że możemy się zgodzić abyście razemwychodzili ale tylko w bezpieczne miejsca i dziewczynki mają być w domu przedzmrokiem – zadecydowała mama a tata jej przytaknął. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dziękuję bardzo i jeszcze raz przepraszam za wszystkiekłopoty – uśmiechnął się chłopak. Ja i Em z wdzięczności rzuciłyśmy się na ichszyje i uściskałyśmy, a Styles, które ciągle tylko stał i potakiwał… On tylkowyszczerzył te swoje zęby i potakiwał dalej. Jak tylko rodzice wjechali dogarażu Liam porwał mnie za rękę i udaliśmy się w kierunku plaży. Tak samozrobił Haz z Emmą. Szczerze mówiąc to ja dalej jakoś nie widziałam sensu tegoich związku, ale skoro obydwoje byli szczęśliwi….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Na miejscu czekała już reszta – Zayn z Niall’em coś tamzajadali, Stacy z Carol oglądały czasopisma a Louis z niecierpliwością tupałnogą. Jak tylko go zobaczyłam podbiegłam do niego i przytuliłam dziękując zacałą pomoc. On bardzo się ucieszył na mój widok - że rodzice pozwolili mi sięruszyć z domu. Dziewczyny też były mega happy, iż możemy się znowu razemspotykać, tak że wszystkie w czwórkę odtańczyłyśmy jakiś dziki taniec szczęścia( pomińmy fakt, że pół plaży patrzyło się na nas jak na wariatki). Zaczęła sięzabawa. Chlapaliśmy się w wodzie i pluskaliśmy przez dobrą godzinę. Pogodabardzo na dopisywała – słońce świeciło wysoko a na niebie nie było żadnychchmur. Emma ze swoimi złocistymi lokami po wyjściu z wody wyglądała jak jakaśgrecka bogini, nie dziwię się, że Harry był w nią wpatrzony jak w obrazek.Zresztą nie tylko on. Pojawił się dawno nie wspomniany Pan Sraczka (nie żeby migo brakowało czy coś), ale tym razem był sam. Podszedł do Em, zaczęli gadać isię śmiać. Wyszłam akurat z wody i skierowałam się do leżącego na ręcznikuLiam’a, a idąc kątem oka spostrzegłam wściekły wzrok Harry’ego skierowany nakolegę jego dziewczyny. Usiadłam obok mojego chłopaka i zaczęłam:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hej, Liam, patrz jak loczek zazdrośnie patrzy na swojądziewczynę… A ja myślałam, że on tak wyrywa każdą laskę, a Emmą się po prostubawi….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Harry? – spytał zdziwiony Liam. – Nie, on taki nie jest.Jak już ma kogoś to na poważnie. Po ostatnim zerwaniu dochodził do siebie zmiesiąc. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Serio? – teraz to ja byłam zaskoczona. – Zawsze on wydawałmi się taki mały flirciarz…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Bo po części taki jest, ale nigdy żadnej laski nie zranił.Dużo dziewczyn na niego leci, ale on utrzymuje jedynie przyjazne stosunki. Takjakby…. Boi się nowych związków. Teraz jest już dużo lepiej, w ogóle fakt, żejest z Emmą nas wszystkich mocno zaskoczył…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Właśnie. Dlatego ja uważam, że blefuje.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Liam chciał coś dodać, ale naszą uwagę odwróciło coś innego.Sraczka zaczął się niebezpiecznie zbliżać do mojej przyjaciółki na co Harrypatrzył jeszcze ze spokojem. Ale gdy ten objął ją a następnie klepnął w pupę….Coś nagle w loczku drgnęło…. Ruszył w ich kierunku pewnym krokiem z wyraźniewściekłą miną. Podszedł do nich odepchnął Sraczkę i powiedział:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ej, stary co ty sobie wyobrażasz? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Coś ci nie pasuje? – ten drugi oddał Harry’emu. Ale nie poto Styles wyrobił sobie te bicepsy i kaloryferek żeby teraz tego niewykorzystać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak, owszem. To moja dziewczyna i nie masz prawa jej tak dotykać.– Po czym przywalił z pięści Sraczce w tą jego buźkę. To był dla nas niemałyszok. Ja aż się podniosłam z miejsca, chłopcy stali zdziwieni nie wtrącając sięw sprawy między przeciwnikami, dziewczyny kurczowo trzymały się siebienawzajem, a Emma stała osłupiała. Z jednej strony była zszokowana zachowaniemHarry’ego, ponieważ ich związek miał być przecież bez zobowiązań, a z drugiejmile zaskoczona, iż nazwał ją ‘swoją dziewczyną’. Sraczka podniósł się izaczęli się bić. Tak na poważnie. Tylko że Styles był owładnięty furią i tendrugi nie miał zbyt wielkich szans. Po chwili Louis ich rozdzielił coś tamkrzycząc, tak że w końcu Sraczka wściekły odszedł. Wszyscy staliśmy nie wiedzącco zrobić, aż w końcu zaczęliśmy się pytać Hazzy czy wszystko ok. Stwierdził,iż tak, tylko go trochę boli ramię w które oberwał od przeciwnika. Potemzaczęliśmy komentować, nawzajem się przekrzykując, &amp;nbsp;a tymczasem nikt nie zauważył (oprócz mnie,ha, moja spostrzegawczość nie zna granic) Emmy odciągającej swojego chłopaka nabok.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Co…. Co to miało być? – spytała żądając wyjaśnień.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jak to co, ten frajer obmacywał cię! Miałem tak po prostustać i patrzeć się jak gdyby nigdy nic? – Harry był oburzony.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hej, ale przecież mogę sobie flirtować z kim tylko chce,co nie? Nasz związek jest bez zobowiązań, zapomniałeś?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ta, niby tak, ale nie przeginaj może? Poza tym mogłabyśsobie znaleźć kogoś lepszego, a nie tego kolesia w gaciach jakby je sam wysrał.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu. Miło, że ktoś podziela moje skromne zdanie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Emma przypatrywała mu się przez chwilę z namysłem, po czymrzekła:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tu nie chodzi o to, że on wyglądał jak wyglądał, prawda?Ty byłeś…. Zazdrosny? O mnie? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Harry stał zmieszany i aż się zarumienił nieco. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Trochę…. No dobra, może byłem.&amp;nbsp; Bo wiesz… Ja cię naprawdę lubię. I troszczęsię o ciebie i nie będzie cię tu jakiś debil dotykał nie tam gdzie powinien…Myślę, że chciałbym być z tobą tak wiesz… - Pierwszy raz widziałam jak loczeksię jąkał. – Tak bardziej na poważnie niż na niepoważnie… - Emma zaśmiała się ztej&amp;nbsp; nieposkładanej wypowiedzi a Hazzastał tylko, &amp;nbsp;czerwony jak burak. –Dobra,nie ważne, zapomnij. – Machnął ręką i obrócił się, ale ona go zatrzymała.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Harry… Ja też bym wolała taki prawdziwy związek niż tenteatr co tu odstawiamy. Wiesz, że niby jesteśmy razem a niby nie... – Spojrzałamu w oczy. Wtedy on ją pocałował, a następnie wziął na ręce i wrzuciłdo wody. No i zaczęło się. Boże, jak ja tego nie cierpię. Jak tylko Harry takzrobił reszta chłopaków poszła w jego ślady i po chwili wszyscy byliśmy mokrzy,krzycząc i chlapiąc się nawzajem. Nie wiem czemu chłopcy myślą, że to fajne jaklaski są całe w wodzie i wtedy włosy kleją nam się do szyi. Fu. Znaczy się,może na przykład taka Emma, która zawsze wygląda jak top modelka, to&amp;nbsp; lubi, ale ja, która zawsze wygląda jakogromny ogr, tego nie lubię. Chociaż potem mi się humor poprawił, bo Liamstwierdził, że wyglądam bardzo sexy w moim stroju ( co oczywiście byłowierutnym kłamstwem, ale to i tak miło z jego strony). &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Gdy już skończyliśmy te wodne ‘rozrywki’ usiedliśmy na plażyaby trochę wyschnąć i przy okazji poopalać się. Gadaliśmy cały czas, aż w końcuNiall oznajmił, iż czas na obiad. Wszyscy się z nim zgodziliśmy i udaliśmy siędo naszych domów aby coś zjeść. Nadszedł wieczór i jakoś tak każdy gdzieśwybył, a ja zostałam sama. Tak więc przełożyliśmy ognisko na następny dzień. Emma z Harry cieszyli się sobą nawzajem, Stacy iCarol udały się z mamą do miasta, a do Liam’a przyjechał brat i zabrał go naspacer, bo dawno się nie widzieli. Siedząc sobie na leżaku w ogródkurozmyślałam co mogę robić aby zabić nudę, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Tobył Louis. Odebrałam, a on zaproponował mi spacer na plażę. Stwierdziłam, że tobędzie nudne, bo przecież cały dzień byliśmy na plaży, ale on powiedział, iż madla mnie jakąś niespodziankę. Ponieważ bardzo lubię takie rzeczy, od razu sięzgodziłam. Szybko się odświeżyłam i wyruszyłam drogą na plażę. Gdy doszłam Loujuż tam czekał. Zaprowadził mnie na molo i wskazał palcem na stojący obokskuter wodny.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Chyba sobie ze mnie żartujesz, Tomlinson – oceniłamsytuację. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Chyba jednak nie – odparł z cwaniackim uśmiechem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;- Mam na to wsiąść?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Powiem nawet &amp;nbsp;więcej– jak nie chcesz spaść to musisz się mnie trzymać!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Serio? – zmrużyłam oczy pod wpływem zachodzącego słońca,które mnie raziło.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Aha! – odparł i pomógł mi usiąść na tym czymś. Pomyślałam,że to będzie dobra zabawa, nowe doświadczenie. W końcu co mogło się stać?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Założyliśmy kamizelki i ruszyliśmy. Na początku wolno,spokojnie, ale potem zaczęło się. Rozcinaliśmy wodę z niesamowitą prędkością,mknęliśmy jak szaleni. Darłam się wniebogłosy ale głównie dlatego, iż była tonaprawdę niezła zabawa. Louis tylko się ze mnie śmiał, ale widać było, że teżbawi się nie najgorzej. Nagle, w ułamku sekundy, w chwili gdy akurat woda niechlapała prosto na mnie, dostrzegłam na plaży zaciekawionych gapiów. Napoczątku nie wiedziałam o co im chodzi, ale potem to do mnie dotarło: paprazzi.Przez moją głowę przemknęły tysiące fotografii moich z Louisem, plotki, żejesteśmy parą i rozczarowanie w oczach Liam’a – tak się stanie gdy naszezdjęcia trafią do gazet. Oszołomiona puściłam na chwilę talię chłopaka, ale towystarczyło by morskie otchłanie porwały mnie w głąb. Wprost z rozpędzonegoskutera wpadłam do wody. Niby miałam tą kamizelkę ale byłam tak wystraszona iprzemoczona, że nie mogłam się skupić i pomału zaczęłam iść na dno. Oczy sięzamykały, widziałam tylko czerń, a umysł powoli opustoszał z jakichkolwiekmyśli. Ciemność i pustka…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;_________________________________________________________________________________&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Taaaak, oto mamy siódemkę. : )&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Mam takie pytanko, czy chcielibyście więcej romantycznych sytuacji czy może więcej akcji? :]&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Jakoś tak nie wiem co mogę więcej napisać. Rozdział taki dziwny wyszedł, ale niech będzie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Komentujcie &amp;amp; oceniajcie .&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Buziaki&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Mika &amp;lt;3&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: large;"&gt;"Actions speak louder tha words."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;(Czyny mówią za słowa)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;oto nasz Harry, bohater rozdziału:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://media.tumblr.com/tumblr_lub027bm7O1qezdkr.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="297" src="http://media.tumblr.com/tumblr_lub027bm7O1qezdkr.gif" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;(mruży oczy jak coś. x) )&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #003366; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7228100271863246944-8599717257828065184?l=lovejoylaughter.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/feeds/8599717257828065184/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/02/rozdzia-7.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/8599717257828065184'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/8599717257828065184'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/02/rozdzia-7.html' title='Rozdział 7'/><author><name>Mika</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01274426782035881456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/-t0-mP1uDt4Y/Txc4zU10tYI/AAAAAAAAACo/zju3D0F0FbQ/s220/tumblr_lqkf65wyvb1qe1kseo1_500.png'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7228100271863246944.post-8965640117257219821</id><published>2012-02-12T05:00:00.000-08:00</published><updated>2012-02-12T10:55:29.214-08:00</updated><title type='text'>Rozdział 6</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;strike&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strike&gt;&lt;br /&gt;&lt;strike&gt;Never say never.&lt;/strike&gt;&lt;br /&gt;&lt;strike&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strike&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;{Liam}&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Właściwie to mogłem się domyślić, że ona ma tylko jakąśkarę. Zamiast tego bałem się,&amp;nbsp; iż Sam sięna mnie obraziła, po… no wiadomo po czym.&amp;nbsp;Chciałem z nią porozmawiać, ale nie mogłem się dodzwonić ani nic. Iwreszcie dzisiaj jakaś kompletnie nieznane mi laski przekazały nam, że ona mapo prostu szlaban, lecz i tak czeka na mnie w domku na drzewie. Swoją drogąciekawy pomysł z tym miejscem spotkania, no ale dobra. Biegłem tak szybko jakmogłem i jednocześnie uważałem czy aby nigdzie nie widać jej rodziców.Podszedłem pod furtkę, którą opisały mi Carol i Stacy, i zapukałem cichutko.Potem nieco mocniej. W końcu po parunastu minutach czekania, zamierzałem jużnaprawdę mocno walnąć w te drzwiczki gdy nagle oberwałem czymś, co spadło zgóry. Była to drabinka zawieszona na linie. Spojrzałem na nią, a potem na górzezobaczyłem owy domek, z którego czujnie obserwowały mnie oczy dziewczyny.Piękne oczy należy dodać. Miały taki niebanalny kolor oraz biły od nichciekawość i spryt. Wpatrywały się we mnie uparcie aż w końcu musiałem złapaćsię tej drabinki i wspiąć do góry. Na końcówce poczułem dotyk silnej dłoni Sam,która złapała mnie i podciągnęła tak, że aż na nią upadłem. &amp;nbsp;Miała na sobie luźne, krótkie spodenki, któreodsłaniały jej wysportowane nogi oraz bluzkę w biało – niebieskie paski. Onaszybko się podniosła i otrzepała, a ja rzekłem:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dzięki, ale poradziłbym sobie sam. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ciebie też miło widzieć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No tak, zapomniałem. Czeeść! –przywitałem się po czym jąuściskałem. Ona jednak była jakaś sztywna. – Wszystko ok? Coś się stało?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Oprócz tego, że mam szlaban do odwołania i rodzice mniesprawdzają co sekundę, to tak wszystko okej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ale to nie moja wina, że tyle wypiłaś – uśmiechnąłem się.– Ja i tak nie mogłem pić.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie mówiłeś, że będzie tyle ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ojej, to impreza, wiadomo, że zawsze jest dużo ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie zawsze. No ale nie ważne. – Odparła naburmuszona.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Heeej, jesteś na mnie zła czy jak? – złapałem ją od tyłu wtalii i przyciągnąłem do siebie. Starała się wyrywać, ale jej nie pozwoliłem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Puść mnie. – Wtedy zacząłem ją łaskotać, a ona zaczęłachichotać. Potem zmieniło się to w śmiech i po chwili oboje leżeliśmy napodłodze śmiejąc się i łaskocząc. Rozejrzałem się nieco po domku w kształcieprostokąta, który był dość duży, zbudowany ze zwykłych desek, jednakże bardzo starannie.Na dwóch ścianach były jakieś rysunki, a jedna była całkowicie zamalowana. Idącod dołu można było zobaczyć jasno-zieloną trawę, następnie pień drzewa iwreszcie jego koronę. Mimo iż było to zapewne malowane dziecięcą ręką, wydawałosię aż nadto prawdziwe. Jedynym magicznym przemiotem była tu postać jednorożcalecącego po barwnej tęczy tuż nad drzewem. „Ciekawe postrzeganie świata”&amp;nbsp; pomyślałem. Nagle Sam wzięła poduszkę izamachnęła się aby mnie uderzyć, ale ja w porę ją złapałem i podniosłem do górywraz z jej rękoma, dzięki czemu nasze twarze znów spotkały się niebezpiecznieblisko. Uśmiechnąłem się i ona zrobiła to samo. Jednak wtedy zadzwonił telefon.&amp;nbsp;Jakbyśmy grali w jakimś filmienormalnie. Myślałem, że Sam to oleje, ale zadziałało to na nią jak porażeniepiorunem. Gwałtownie się podniosła i niemalże wyskoczyła z domku. Biegnąc przezogródek potknęła się wpadając do sadzawki. Wyszła z niej cała mokra, ale to niezatrzymało jej w biegu. Następnie poślizgnęła się wpadając w błoto. Zacząłemsię śmiać, bo była cała brudna, podczas tego biegu z przeszkodami. Rzuciła miwściekłe spojrzenie ale ruszyła dalej. Jak w jakimś maratonie, gdzie dowygrania są… złote majtki albo coś takiego. Kurczę, ten telefon musiał byćnaprawdę ważny. W końcu odebrała. Wymieniła parę słów, po czym wściekle rzuciłasłuchawką i zniknęła w głębi domu. Ruszyłem za nią, aby sprawdzić czy niepotrzebuje pomocy…. No i to naprawdę nie moja wina, to co się po chwili stało.Bo skąd ja mogłem&amp;nbsp; wiedzieć… Wszedłem dodomu, rozejrzałem się i w jednym z pokoi usłyszałem krzątanie. Otworzyłem więcdrzwi a tam stała Sam… w samej&amp;nbsp;bieliźnie. Stanęliśmy naprzeciwko siebie i żadne z nas nie mogło sięruszyć. Właściwie to nie widziałem zbyt wiele, bo była cała z błota, ale to cozobaczyłem spodobało mi się. Miała zgrabne ciało, chude nogi, no i…. wcale niemałe piersi. Nie żeby mnie to interesowało, rzecz jasna. Po prostu jakoś takodruchowo tam spojrzałem. W końcu po tym mały rekonesansie zniknąłem z jejpokoju z uśmiechem pod nosem. Usłyszałem tylko parę oburzonych krzyków, a potemdziewczyna szybko przeleciała do łazienki mrucząc do mnie ‘zboczuch’. Siedząc wkuchni postanowiłem jej zrobić ciepłą herbatę. Pomieszczenie było spore, a wśrodku stał drewniany stół otoczony dużą ilością szafek dookoła. Z jednej znich wyciągnąłem kubek ale szukanie herbaty zajęło mi nieco więcej czasu. Poznalezieniu zaparzyłem wodę i nalałem do kubka jednocześnie wsadzając tamherbatę. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Masz szczęście, że akurat lubię owocową – usłyszałem zasobą znajomy mi głos.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie szczęście tylko intuicja. Dobrze cię znam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Taak,&amp;nbsp; niech cibędzie – uśmiechnęła się biorąc kubek z moich rąk.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Kto to dzwonił? Ktoś bardzo ważny jak widzę? Może twójchłopak? – ostatnie pytanie zadałem bardzo ostrożnie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Moi rodzice. Sprawdzają nas co chwilę czy jesteśmy w domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-&amp;nbsp; Ale Emmy tu niema….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Umiem podrabiać jej głos -&amp;nbsp;powiedziała i dała mi mały pokaz swoich umiejętności.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nieźle – oceniłem. Ja też spróbowałem, ale wyszedł z tegojakiś kwik, a Sanny omal nie zakrztusiła się herbatą.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- A co do chłopaka, to akurat go nie mam. A ty? – zaczęła.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ja aktualnie też go nie mam, bo wiesz jakoś nie myślałem ozmienieniu orientacji seksualnej… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Haha, nie o to mi chodzi, głuptasie! – zaśmiała się.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jesteś taka słodka jak się wściekasz, a dzisiaj już paręrazy miałem okazję to zobaczyć. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie – Sam uparcie dążyła docelu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- A cóż to z ciebie za fanka, nie śledzisz na bieżącoportali plotkarskich o nas? – puściłem oczko. Szczerze mówiąc nienawidziłemtego gówna, zawsze jakieś głupoty wymyślą. Mnie to niesamowicie denerwuje alena przykład Harry i Louis zawsze się z tego nabijają. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Śledzę, ale nie wiem czy mówią prawdę. Dlatego pytam sięciebie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- A co one piszą? – spodobała mi się ta gra. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Że sypiasz z Zayn’em – okej, nie takiej odpowiedzi sięspodziewałem. Trochę mnie przytkało, ale zaraz opanowałem sytuację uśmiechającsię:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No dobra, to akurat prawda… - zażartowałem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wiedziałam!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ale laski żadnej nie mam. Zresztą nie wiem czy zauważyłaśjak jedna zrywała ze mną na plaży..hm…. tak tuż przed twoim nosem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- A taak, faktycznie, coś tam było. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Siedząc sobie przy herbatce opowiedziałem jej nieco o mojejrodzinie – tata mnie często mnie ignorował, wyjeżdżał sobie gdzieś. Mama gadałaze swoimi przyjaciółkami, też rzadko kiedy miała czas dla mnie. Ja sam sobieśpiewałem jakieś piosenki, bawiłem się z kumplami…. Teraz jestem wiecznie złyna tatę, za to wszystko. Jak stałem się sławny on chce nagle naprawić naszerelacje. Sanny doradziła mi abym dał mu drugą szansę. Spróbował naprawićprzeszłość, ale też nie pozwalał mu na za wiele. Pomyślałem, że spróbuję.Zaproszę go na jeden koncert, ale nie zabiorę go limuzyną ani nic. Nie będziena mnie zarabiał, o nie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Potem zaproponowałem, żebyśmy poszli do domku na drzewie, bo spodobało mi się tam. Był obszerny i miał ładny widok. Sam się zgodziła i pochwili mknęliśmy środkiem jej ogródka. W pewnej chwili złapałem ją za rękę,ciekawy jej reakcji. O dziwo nie odsunęła się ani nic, tylko złapała mojąmocniej. Tak razem dotarliśmy do naszego celu. Dziewczyna weszła pierwsza, a jaza nią. Poszperaliśmy trochę w&amp;nbsp; środku,ale nie znaleźliśmy nic nowego. Zmęczeni po prostu położyliśmy się na plecach.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Patrz, co jest tam wymalowane – rzekła Sam pokazującpalcem na sufit. Faktycznie było tam całe niebo nocą! Wszystkie gwiazdozbiory,wow, podziwiam autora tego dzieła! Musiał się sporo napracować.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Niesamowite – odparłem. Wodziliśmy teraz palcem po całymniebie, gadając o przeróżnych gwiazdach. Gdy skończyliśmy nastąpiła chwilaciszy, podczas której po prostu leżeliśmy i myśleliśmy. Nagle Sanny odwróciłasię na boku w moją stronę i łapiąc mnie za rękę wypowiedziała te 6 dziwnychsłów…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Liam…. Co będzie teraz z nami?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Z… jakimi nami? – spytałem zdziwiony. Przecież nie byłożadnych ‘nas’. Na imprezie po prostu dobrze się razem zabawiliśmy, owszem, możetrochę za dobrze, ale… to wszystko tylko po przyjacielsku. Przynajmniej takiebyło moje zdanie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Bo to wszystko tak wygląda jakbyśmy&amp;nbsp; byli razem…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Co wszystko? – byłem coraz bardziej przerażony.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Najpierw mnie pocałowałeś…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Byliśmy pijani.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Konkretnie to ja byłam. Ty nie. To co, nie mogłeś mnie poprostu odsunąć, odepchnąć jak byłam zbyt nachalna czy coś? Przecież jesteśwystarczająco silny – odparła pokazując na moje bicepsy. Zerknąłem na niedumnie, bo w końcu opłaciło się te codzienne chodzenie na siłownię. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dziewczynom się nie odmawia – wyszczerzyłem zęby w&amp;nbsp; uśmiechu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dobra, a potem wszedłeś tak po prostu to mojego pokoju….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przypadek.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- A następnie idąc przez ogródek złapałeś mnie za rękę…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak robią przyjaciele.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nieprawda! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ależ tak! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Okej, a więc ja nic dla ciebie nie znaczę? – podniosła sięi usiadła.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Znaczysz. Jesteś wspaniałą przyjaciółką. - Bałem sięczegoś więcej. Nie wiedziałem nas razem. Ja w trasie, ona wiecznie na mnieczekająca? Nie chciałem ranić jej, ale także siebie. Nie wiem, czy bym zniósłto nasze rozstanie. Innym dziewczynom zależało tylko na mojej sławie….&amp;nbsp; Albo chociaż po części. Sam jest inna.Przyjacielska. Mogę z nią pożartować lub pogadać poważnie. Po prostu świetniesię rozumiemy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tylko przyjaciółką? – spytała z nadzieją w głosie. Wtedyuderzyła we mnie fala rozczarowania, złości. Ona była taka sama jak reszta tychbab – wykorzystuje mnie, chce być moją dziewczyną aby zyskać rozgłos, sławę.Wykrzyczałem jej to prosto w twarz, a ona się obruszyła.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jak możesz tak myśleć?! Ja cię strasznie lubię i myślałam,że ty czujesz to samo co ja. Nie mogłeś mi tego normalnie powiedzieć?! Zamiastmnie oskarżać…. Obwiniać, oceniać! – była wściekła i to strasznie. Już miałem cośodpowiedzieć, kiedy zauważyłem na jej policzku spływającą powoli łzę. Wahałasię czy opaść, czy może gdzieś skręcić. Była niepewna jak ja. Zmiękczyło tomoje serce, pomyślałem, że naprawdę teraz przesadziłem. Jednego byłem pewien –to nie była udawana łza. Jej naprawdę było przykro i to przeze mnie. Zamilkłem.Ona się odwróciła wycierając spływającą kroplę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Sam…. Ja nie chciałem cię oceniać… Po prostu… -pomyślałem, że teraz sobie wszystko wyjaśnimy i znów będziemy przyjaciółmi, aleona rzekła:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mógłbyś sobie już pójść? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hej, przepraszam. Nie chciałem żeby tak wyszło. Ja się poprostu boję takich związków na odległość, nie chcę się zranić.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak, tak, zawsze każdy nie chce nikogo zranić, znam to,Liam. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Po co mnie tu w ogóle zaprosiłaś? Żeby sobie poflirtować?Powrzeszczeć? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Pogadać. Ale ty najwyraźniej nie chcesz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Chcę, tylko nie o ‘nas’. Zrozum, jesteśmy przyjaciółmi. Tomi wystarcza.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dla ciebie całowanie drugiej osoby nic nie znaczy? To byłtaki zwykły wakacyjny flirt czy jak?! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nazywaj to jak chcesz. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Fajnie, fajnie – powiedziała sarkastycznie. – Sądzę, żenie bylibyśmy dobrymi przyjaciółmi, za bardzo się różnimy. – Starała się mniepozbyć, wyrzucić mnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie chcesz się ze mną kumplować tylko dlatego że ja niechcę z tobą być? – wyłożyłem kawę na ławę. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie. Po prostu jesteśmy inni!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Okej, ja sobie w takim razie idę. Ale wiedz, że to głupie,zrywać z kimś znajomość, dlatego bo nie robi tego co tych chcesz! Jak jakaśkrólowa,&amp;nbsp; kurde! – odparłem wstając izaczynając schodzić po drabince. Co ona sobie wyobrażała, że ja jak nazawołanie będę jej chłopakiem? I będziemy żyli długo oraz szczęśliwie jak wbajkach?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie robi tego co ja chce?! Ten ktoś nie szanuje czyichśuczuć, miota sobie nimi! Idź, wynoś się, zdrajco.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Nie miałem zamiaru jej odpowiadać, zresztą to było bezsensu. Wybiegłem przez furtkę nawet się za siebie nie oglądając, wściekły nietylko na nią, ale też na siebie, bo właśnie straciłem najlepsząprzyjaciółkę.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;{Emma}&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wyjrzałam tylko na chwilkę z pokoju, w którym siedzieliśmy zHarrym, ponieważ usłyszałam trzask drzwi. Okazało się, że to Liam wściekływparował do pokoju, nie odzywając się do nikogo. Postanowiłam mu nieprzeszkadzać, zresztą Hazza już mnie ciągnął z powrotem do środka. Nierobiliśmy nic nieodpowiedniego, jedynie się trochę całowaliśmy, śmialiśmy i jeszczesłuchaliśmy muzyki. On próbował mnie uczyć śpiewać, ale nic z tego nie wyszło.Dwoje ludzi dobrze się ze sobą bawiących, to wszystko. &amp;nbsp;Nasz związek był w pewnym sensie bez zobowiązań.Mam na myśli, że jak on wyjedzie i znajdzie jakąś inną to będzie wszystko wporządku, tak samo ze mną. W końcu prowadzimy zupełnie inne tryby życia. To cosię tutaj zdarzyło, było tylko miłym wakacyjnym flirtem. Oboje się z tymzgadzaliśmy. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Parę minut później zeszliśmy na dół, gdzie poznałam Carol iStacy, bardzo fajne dziewczyny, no może jedynie ta blondynka trochęnadpobudliwa ale nadrabia to swoim urokiem. Oglądnęłam kawałek filmu, siedzącna kolanach Hazzy, a potem stwierdziłam, że należałoby wreszcie pójść do domu.Po pierwsze zaraz wrócą rodzice Sam, a po drugie moja przyjaciółka będziepotrzebowała wsparcia po kłótni ze swoim ‘prawie’ chłopakiem. Pożegnałam się zewszystkimi, Harry’ego pocałowałam namiętnie aby mnie na długo zapamiętał (awidząc jego duże zadowolenie raczej tak będzie) i ruszyłam w drogę powrotną.Weszłam cichutko do domu, gdzie zastałam Sam siedzącą na kanapie a oboktelefon. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hej, wszystko w porządku? – zaczęłam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak, szkoda tylko, że wybywasz sobie na pół dnia, a jamuszę się tu użerać sama ze wszystkim.&amp;nbsp; -Czyli jednak była wściekła o to , że ją zostawiłam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przepraszam. A co się stało z Liam’em? Był taki jakiśzły…. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wtedy Sanny wybuchła. Jakby tylko czekała na ten moment,żeby móc to wszystko, co ją dotąd dręczyło, na kogoś zwalić…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Zły?! Zły?! To ja powinnam być zła! On sobie jakieś żartyze mnie robi, wyrywa mnie jak każdą inną laskę! Frajer! Najpierw się zachowujejakbyśmy byli razem a potem mówi, że on nic takiego nie miał an myśli…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Może nie miał… - chciałam dokończyć, ale nie zdążyłam, bonastępna fala potoku słów Sam mnie zalała:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jak możesz go bronić?! Zranił mnie! Zresztą ty tegonie rozumiesz. Twój chłoptaś jest jeszcze większym Casanovą, bawi się tobą jakmarionetką i pewnie chce cię tylko przelecieć! Zastanawiam się czy ty nie chcesztego samego…. – Teraz to przegięła. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przestań, jak możesz tak mówić?! My jesteśmy dobrymikumplami, ja przynajmniej swojego chłopaka nie odstraszam jak ty! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- A spadaj! Wszyscy jesteście przeciwko mnie! – krzyknęła izamknęła się w swoim pokoju. No pięknie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;{Carol}&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Hmm, sytuacja wyglądała wtedy co najmniej dziwnie. Otóż Liamwściekły siedział w swoim pokoju, Emma poszła do domu sprawdzić co się dzieje zSam, a my… to znaczy ja, Stacy, Zayn, Lou, Harry i Niall dalej tamsiedzieliśmy. Przerwaliśmy film i teraz zapadła krępująca cisza. W&amp;nbsp; końcu Stacy wypaliła:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hej, Caro nie musimy już czasem wracać? – I zaczęła mrugaćjak szalona, co w jej języku miało znaczyć puszczenie oczka, ale ona nie umiemrugać tylko jednym, więc mruga dwoma. A żeby mieć pewność, iż ja toodpowiednio odczytam, robi tak parę minut.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Taaak – odpowiedziałam byle by tylko ona przestała&amp;nbsp; już z tymi oczami. – Mama będzie się o nasmartwić, bo cały dzień nie byłyśmy w domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ale było warto – dodała Stacy uśmiechając się wdzięczniedo Zayn’a. On wziął ją delikatnie za rękę i zaprowadził do drzwi. Ja samamusiałam tam dojść. Wtedy Louis zaproponował, że nas odprowadzi, na cooczywiście od razu się zgodziłyśmy. Zayn chciał jeszcze pokazać mojejprzyjaciółce morze wieczorem, ponieważ są wtedy duże fale a dookoła wszystkielampy świecą, co stwarza niesamowitą atmosferę. Ja nie chciałam się w nictakiego mieszać, bo już i tak było mi zimno, a nie zamierzałam być chora przezresztę wakacji . Oni udali się więc na plażę. Szliśmy tak z Lou alejką przez park i nagle on zaproponował,iż pożyczy mi swoją bluzę, bo widzi, że marznę. Byłam niesamowicie skrępowanagdy ten zakładał ją na mnie. Przebyliśmy tak parę minut w ciszy, aż w końcuLouis klepnął mnie przyjacielsko w ramię i powiedział:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Coś taka sztywna jesteś. Wszystko ok? Moja bluza strasznieśmierdzi czy jak?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Uśmiechnęłam się i odparłam:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wszystko w porządku, a twoja bluza jest super, naprawdęciepła. Ale tobie nie jest zimno tak w krótkim rękawku?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Pff, no co ty, ja jestem gorący facet! – Po czym obojezaczęliśmy się śmiać. Nastrój się nieco rozluźnił. Gadaliśmy o wielu rzeczach,o tym co lubimy i czego nie. Obiecałam mu, że dla niego zacznę jeść marchewki,chociaż przedtem nie za bardzo przepadałam za warzywami.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ogólnie bardzo fajnie, że się poznaliśmy. Miło sięspędzało z tobą czas – powiedział.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Dziękuje, panie Tomlinson, z panem również – wykonałampiękny ukłon.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ależ przyjemność po mojej stronie, panno…. – nie wiedziałjak mam na nazwisko, więc szybko mu pomogłam:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Evans. Carol Evans.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Panno Evans – dokończył. – Mam nadzieję, że będzie namdane jeszcze się spotkać, haha – zaczął się znów śmiać, ponieważ zachowywaliśmysię jak idioci gadając w ten dziwny sposób. Lou odprowadził mnie pod sam prógpo czym przytulił i odszedł. Ja już zaczęłam pukać do drzwi, gdy on naglewrócił pytając o numer telefonu. Z chęcią mu go podałam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hej, a Carol czy…&amp;nbsp; -zaczął Louis ale w tym akurat momencie moja mama musiała oczywiście siępojawić. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Eee, cześć mamo…. – zaczęłam zmieszana, ale onapowiedziała:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;- Carol?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;- PaniEvans? – To był Lou.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Louis? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No tak mamo, ten z One Direction… - próbowałam jejprzypomnieć, że to właśnie o nim i o reszcie zespołu zawsze gadam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ale zaraz ten Louis to Louis, którego kiedyś poznałam… -Mama wyraźnie próbowała kojarzyć jakieś fakty marszcząc czoło. – No oczywiście,że też wcześniej tego nie spostrzegłam! – klepnęła się w czoło.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Zaraz czego? Wy się znacie? – Teraz to ja czegoś tu niepojmowałam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;No cóż, okazało się, iż Louis uczył się u mojej mamypierwszej pomocy. Nie mogłam się powstrzymać i nie szepnąć mu do ucha‘Lekarzyk’ na co on tylko się szeroko uśmiechnął słuchając dalszych wspomnieńmojej mamy. Ja już jej nie słuchałam wpatrzona w ten jego uśmiech. Tak sięstrasznie cieszyłam gdy pojawiał się on z mojego powodu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- A pani Evans… Czy mógłbym zabrać jutro wieczorem Carol naognisko na plaży? Oprócz mnie będzie jeszcze 7 naszych przyjaciół.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hm…. Na ostatniej imprezie moja mała dziewczynka niecoprzeceniła swoje możliwości…. Jeśli chodzi o alkohol, oczywiście. – Mamaspojrzała na mnie groźnie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Co w wolnym tłumaczeniu znaczy, iż najebałam się w 3 dupy– szepnęłam znowu do&amp;nbsp; Lou, a ten tym razemwybuchł niekontrolowanym śmiechem. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Co cię tak śmieszy? To poważna sprawa! – rzekłam już głośno. -&amp;nbsp; Tamta impreza to była pomyłka mamo, terazjestem już bardziej odpowiedzialna, a poza tym to będzie tylko małe ognisko.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak, tak – potakiwał w takt chłopak, ciągle sięuśmiechając. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No dobrze, przekonaliście mnie… Ale teraz nasz przyjacielmusi chyba wracać, bo&amp;nbsp; już się ściemniło…Może cię odwieźć, Louis?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie, dziękuje, droga jest krótka, dojdę szybko. Dozobaczenia Pani Evans, pa Carol – znów mnie przytulił a ja prawie zemdlałam wtych jego ramionach. Ona jest taki duży, taki prawie mężczyzna… Ale wciąż mójmały lekarzyk. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Stacy przyszła parę minut później i obydwie zarazwskoczyłyśmy do łóżek. Jednak długo nie mogłyśmy zasnąć. Ona mi opowiadała jakZayn trzymał ją od tyłu za brzuch i położył sobie głowę na jej ramieniu, poczym zaczął jej nucić jakąś piosenkę. W końcu oczywiście musiało dojść do tego, że ją pocałował. Stacy&amp;nbsp; była cała wskowronkach, ale doskonale ją rozumiałam. Ciągle gadała i gadała. Gdy jużprawie zasypiałam ona znów mnie budziła pytając:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Ale myślisz, że Zayn… że on mnie lubi?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;A ja za każdym razem coraz bardziej śpiąca odpowiadałam:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Tak, oczywiście, że tak.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Za jakimś dwudziestym razem nauczyłam się odpowiadać zautomatu – gdy ona tylko otwierała usta aby znowu zadać to samo pytanie jamówiłam ‘ tak, tak’ i kładłam się z powrotem. Sądzę, że tak koło 4 nad ranemprzestała. Jeszcze nigdy nie widziałam aby moja kochana Stacy się czymś takbardzo przejmowała. Zaczęła bardzo dużo i intensywnie myśleć, co właściwie… niebyło w jej stylu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;{Sanny}&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Zjebałam. Nie ma lepszego określenia na to co zrobiłam.Wiem, że to jest nieładne powiedzenie, ale najlepiej określało moje aktualnepołożenie. Najpierw mnie zdenerwował Liam, tym wszystkim. Ja właściwie mogłambyć milsza, ale podczas gdy tak na niego czekałam, stwierdziłam , że nie wiem oczym mam rozmawiać z nim. Myślałam, że będzie łatwiej, bo on czuje to samo coja, ale okazało się, iż tak nie jest. Odstraszyłam go swoim natręctwem.Następnie to samo zrobiłam z Emmą. Czepiałam się jej, chociaż tak naprawdęzazdrościłam udanego związku z Harry’m. Wszystko popsułam. Wszystko, wszystko! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Z tego natłoku emocji zaczęłam płakać, musiałam wyrzucić tewszystkie brudy z siebie. Mój szloch zapewne słyszała moja przyjaciółka ale nawetdo mnie nie przyszła. Zamiast tego odwiedził mnie ktoś inny – Louis. Niespodziewałam się akurat jego. Prawie go wyrzuciłam za drzwi, myśląc, że toLiam. Usiadł na łóżku, podał mi chusteczki, a następnie zaczęliśmy rozmawiać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Muszę przyznać, że sporo mi dała ta rozmowa do myślenia. Loumoże wydawać się takim pajacem, co ciągle żartuje, ale on potrafi być takżepomocny i odpowiedzialny. Był taki troskliwy, naprawdę się przejął nasząkłótnią, jak taki straszy brat. Powiedział, iż Liam także jest smutny i zły nasiebie i że prawdopodobnie obydwoje nieco przesadziliśmy z emocjami.&amp;nbsp;&amp;nbsp; Na pożegnanie przytuliłam go ipodziękowałam, a następnie wskoczyłam pod koc i zasnęłam. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Nie wiem jak długo spałam, ale po przebudzeniu było jużciemno. Dostałam sms’a od mamy, że przyjadą później, bo zostali na chwilę uznajomych. Odświeżyłam się nieco w łazience, a następnie poszłam poszukać mojejkumpeli. Jako pierwsze chciałam pogodzić się z nią. Nie było jej nigdzie,&amp;nbsp; krzyczałam i wołałam, ale odpowiadała migłucha cisza. Przestraszyłam się nie na żarty. Wyszłam do ogródka. Wtem w moimdomku na drzewie ujrzałam jakieś światełka. ‘Boże, złodzieje!’ myślałam. ‘Przyjdą do mnie i zabiją mnie!’ . Postanowiłam nie dać się zajść od tyłu.Złapałam stojącą w rogu łopatę i ruszyłam ostrożnymi krokami w stronę drzewa. Potem,trzymając jedną ręką drabinkę a drugą narzędzie, wspięłam się do góry i …. stanęłamjak wryta. Upuściłam łopatę, a&amp;nbsp; na tendźwięk Liam się obrócił i ujrzałam go z bukietem róż, stojącym na środku wśródtysiąca jasnych lampek zawieszonych w domku. Z radia sączyła się cichutkomuzyka, a na kocu leżała miska z jedzeniem i dwa talerze. Nie mogłam wydusićsłowa, ale on najwyraźniej to wyczuł bo podszedł do mnie, objął i powiedział:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przepraszam. Trochę mi zajęło dojście do tego, ale terazjuż wiem – kocham cię i nie zamierzam cię stracić, Sam. – Po czym pocałowałmnie a w niebo znów wystrzeliły miliony fajerwerk. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;_________________________________________________________________________________&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Jako pierwsze chciałabym przeprosić, że nie było mnie całe dwa tygodnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ale za to przez cały czas pisałam. : )&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Mam nadzieję, że rozdział nie jest za długi, jeśli tak to PISZCIE!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Cóż, moje ferie się skończyły, ale były bardzo udane. :) Mam nadzieję, że Wasze również, a tych, których ciągle trwają niech będą zajebiste!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Dziękuje za te wszystkie wejścia, że w ogóle macie chęć do czytania tego. : )&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Mam straszny nieogar, teraz muszę te dwa tygodnie nadrobić!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Buziaki&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Mika &amp;lt;3&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #272626; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: large;"&gt;&lt;span style="line-height: 23px;"&gt;"Out of sight, out of mind."&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;(Co z oczu to z serca)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7228100271863246944-8965640117257219821?l=lovejoylaughter.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/feeds/8965640117257219821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/02/rozdzia-6.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/8965640117257219821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/8965640117257219821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/02/rozdzia-6.html' title='Rozdział 6'/><author><name>Mika</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01274426782035881456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/-t0-mP1uDt4Y/Txc4zU10tYI/AAAAAAAAACo/zju3D0F0FbQ/s220/tumblr_lqkf65wyvb1qe1kseo1_500.png'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7228100271863246944.post-2362697061810121312</id><published>2012-01-26T09:58:00.000-08:00</published><updated>2012-01-26T09:58:21.469-08:00</updated><title type='text'>Rozdział 5</title><content type='html'>&lt;strike&gt;Life is a big surprise.&lt;/strike&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem sama. Tylko ja, pusta droga oraz dziewczyna leżąca na asfalcie. Boję się do niej podejść. Boję się sprawdzić czy oddycha. Boje się konsekwencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak dramatycznie wyglądałaby właśnie moja sytuacja gdyby nie jeden komiczny szczegół, a mianowicie ta panikująca blondynka. Nie mogłam przez nią zebrać myśli. Skakała i popiskiwała jak jakiś szczeniak. Nie miałam jednak wtedy na nią czasu. Pochyliłam się nad nieprzytomną osobą sprawdzając puls. Jest. Następnie oddech. Też jest. Zgadywałam, że po prostu &amp;nbsp;na chwilę straciła świadomość, uderzona moim kamieniem. Błagałam w myślach aby teraz przypadkiem nie nadjechałam policja. Zaczęłam do niej mówić coś w rodzaju "Słyszysz mnie?", " Hej, czy wszystko okej?" , "Dziewczyno, czy .... " ale ciche pochlipywanie blondynki nieco mi przeszkadzało.&lt;br /&gt;- Czy byłabyś tak łaskawa się zamknąć? Pomóż mi lepiej ją ocucić!&lt;br /&gt;- Stacy. Stacy! - odpowiedziała.&lt;br /&gt;- Tak ma ona na imię? - odparłam pokazując palcem na nieruchomą postać.&lt;br /&gt;- Taaak... taa....&lt;br /&gt;- Ok, a więc Stacy czy mnie sły....&lt;br /&gt;- Nieee - blondi złapała się za głowę. - O Boziu, pomyliłam się, to ja jestem Stacy a ona nazywa się Carol. Sorki, to z tego stresu - przygryzła dolną wargę.&lt;br /&gt;Walnęłam się w czoło. *Facepalm* . Jak można pomylić swoje własne imię z imieniem przyjaciółki? ... Może to faktycznie przez ten stres.&lt;br /&gt;- No dobra..... Masz może coś do picia? Nie music być koniecznie woda, może być sok albo cola, byleby było zimne....&lt;br /&gt;- Nie mam.&lt;br /&gt;Zaczęłam więc układać poszkodowaną w pozycji bocznej bezpiecznej, jak nas uczyli na wf'ie. Raz jak raz się przynajmniej na coś przydała ta szkoła. Nagle ta Satcy się odezwała:&lt;br /&gt;- Mam tylko wodę. Bo wiesz, ja takich słodkich raczej nie piję, to niezdrowe, a poza tym...&lt;br /&gt;- Zaraz, masz wodę?! - wytrzeszczyłam oczy.&lt;br /&gt;- .... taaak, ale nie mam soku ani coli jak chciałaś. Po prostu od tego się tyję i ma się pryszcze a ja ostatnio dbam o figurę, wiesz jak trudno...&lt;br /&gt;- To czemu mi tej wody nie dałaś jak cię prosiłam?!&lt;br /&gt;- No bo ty chciałaś sok albo colę....&lt;br /&gt;- ... Albo wodę - dokończyłam. - Coś co jest cieczą i jest zimne. Woda, nie?&lt;br /&gt;- Nie wiem, chyba tak, ale ...&lt;br /&gt;- Po prostu daj mi tą wodę, dobra? - powiedziałam, po czym Stacy otworzyła swoją najlepszej marki torbę z jakimiś piórkami i wyjmując z niej wodę wyrzuciła przy okazji parę innych rzeczy - spostrzegłam tam błyszczyk, krem, chusteczki i.... notes. Ale nie byle jaki. Z 1D na okładce! "Hmm, a więc mamy tu kolejne fanki...." myślałam przykładając wodę do spuchniętego czoła Carol i oglądając jej ranę. Wyglądała niegroźnie. Gdy blondi pozbierała rzeczy to dołączyła do mnie i wzięła wodę, ale zamiast delikatnie ją przykładać lub spryskać przyjaciółkę paroma kroplami ona po prostu wylała ją całą na dziewczynę. Ja gwałtownie wyrwałam jej butelkę, tak że połowa rozlała się na mnie i na nią.&lt;br /&gt;- Och! - usłyszałam jej odgłos oburzenia.&lt;br /&gt;- Co ty robisz?! - zaczęłam na nią wrzeszczeć.&lt;br /&gt;Jednak naszą kłótnię przerwała Carol, która gwałtownie poderwała się na równe nogi, przeszła dwa kroki, po czym usidła łapiąc się za głowę. Obydwie ze Stacy jak na komendę do niej podbiegłyśmy.&lt;br /&gt;- Hej, nic ci nie jest? Jak się czujesz? Boli cię głowa? Chcesz się napić? - zasypywałam ją gradem pytań, podczas gdy ta blondi poryczała się i zaczęła ją przytulać.&lt;br /&gt;- Heeej - oto były pierwsze słowa brunetki. - Trochę mnie głowa boli... och Stacy, już ok, możesz mnie puścić - uśmiechnęła się do przyjaciółki. - Co się stało?&lt;br /&gt;- Kamień, latający kamień ... - zaczęła jej koleżanka wymachując rękami gdzie się da. Wtedy ja nakazałam &amp;nbsp;jej być cicho i sama zaczęłam się tłumaczyć:&lt;br /&gt;- To moja wina, w przypływie złości wyrzuciłam dwa kamienie przez okno powyższego domku na drzewie i jeden cię trafił, ale bardzo przepraszam! - dopadł mnie taki stres, &amp;nbsp;iż to zdanie wypowiedziałam niemal na jednym wdechu.&lt;br /&gt;- Aha... W porządku, po prostu następnym razem może lepiej.... ekhem... nie wyrzucaj nic ciężkiego za okno, na ulicę.&lt;br /&gt;- Nie będę, obiecuje! - przyrzekłam podnosząc prawą rękę do góry. - Może poszłabyś ze mną do mojego domu, to ja ci opatrzę ranę? Jestem w tym całkiem niezła. - uśmiechnęłam się.&lt;br /&gt;- Dziękuje, z chęcią - odparła, a my ze Stacy wzięłyśmy ją pod ramię i razem udałyśmy się w kierunku bramki.&lt;br /&gt;- Tak w ogóle jestem Sanny - przedstawiłam się.&lt;br /&gt;- Miło mi. Ja Carol, a to Stacy - odpowiedziała.&lt;br /&gt;- Wiem, twoja przyjaciółka mi już mówiła. Jeszcze raz cię bardzo cię przepraszam!&lt;br /&gt;Po jakichś 15 minutach w końcu się uporałyśmy z tym wszystkim. Brunetka miała teraz na głowie wielki, miękki plaster. Zaleciłam jej, żeby to prześwietliła i zobowiązałam się pokryć wszystkie koszty, ale Caro rzekła:&lt;br /&gt;- Wszystko w porządku, moja mama jest lekarzem. I nie martw się, powiem, że po prostu przez przypadek ci się wyślizgnął i upadł na mnie. Przecież nie zrobiłaś tego specjalnie.&lt;br /&gt;- Jasne, że nie. Dziękuję Ci. Tak przy okazji zauważyłam, że lubicie One Direction, ten zespół....&lt;br /&gt;- Lubimy?! Kochamy ich! Między innymi dlatego tu jesteśmy, bo podobno gdzieś tu się kręcą.&lt;br /&gt;- Tak, ja nawet wiem gdzie.... - I opowiedziałam im całą moją historię od początku. O wpadce na plaży, o rozmowie z chłopakami, o wielkiej imprezie i jeszcze większym kacu.... Obydwie słuchały z otwartymi ustami, nie mogąc uwierzyć. Były coraz to bardzie uradowane, że znam ich tak dobrze, a ja obiecałam, że przy najbliższej okazji wezmę je do 1D. Następnie oznajmiłam im o mojej karze, że nie mogę się ruszać z domu ani z nimi widywać, ale z moją kumpelą Emmą, robimy to potajemnie. Stacy była zafascynowana naszym 'dekektywowaniem' jak to ładnie nazwała, ponieważ jesteśmy niczym nieuchwytni i tajemniczy detektywi z filmów, które kiedyś oglądała. Po chwili wpadłam na pomysł ażeby dziewczyny udały się do domu One Direction, oznajmiły, że są ode mnie i przysłały mi tu Liam'a (opowiedziałam im też o naszym imprezowaniu) oraz może Emmę z powrotem. Bo ja właściwie nie byłam pewna kiedy rodzice wrócą, a żadna z nas nie miała telefonu, więc nie miałyśmy kontaktu. Aż zaparło im dech w piersiach, gdy usłyszały, że mogą ich zobaczyć na żywo. Z miejsca się zgodziły, a ja przekazałam im szczegóły.&lt;br /&gt;- Tutaj macie na kartce ich adres, a hasło jest takie... - nie mogłam nic wymyślić. Potrzebowałam czegoś, za pomocą czego on skojarzy, że są ode mnie.... co tylko Liam zna.... - Powiecie mu tak.... "Liam'ku jak tam imprezka?" a właściwie to możecie mu to wyszeptać do ucha. O tak. - Akurat nic lepszego mi nie przyszło do głowy.&lt;br /&gt;- Ale komu mamy tak powiedzieć?&lt;br /&gt;- Liam'owi.&lt;br /&gt;- Ahha, ok. - Carol zakumała od razu i puściła mi oczko, rozumiejąc moje hasło, lecz Stacy rzekła:&lt;br /&gt;- Czyli temu najstarszemu z marchewkami?&lt;br /&gt;- Niee, to jest Louis. Jak ty w ogóle możesz być ich fanką? - odparłam z oburzeniem.&lt;br /&gt;- Wybacz jej, ona czasami wolno rozumuje. Ale szybko się uczy, zobaczysz! - obroniła ją jej przyjaciółka.&lt;br /&gt;- Spoooko...&lt;br /&gt;- Dobra, to my lecimy, bo już nie mogę się doczekać jak ich zobaczę! Aha i dziękuję za opatrunek.&lt;br /&gt;- Nie ma za co, ja cię przepraszam za ten wypadek. Wpadnijcie tu potem, całe szczęście, że z wami mogę się zadawać.&lt;br /&gt;- Tak, bo póki co nie byłyśmy razem na imprezie! - Zaśmiała się brunetka i obydwie wyszły przez bramkę machając mi. Czułam się jak matka wypuszczająca dzieci do szkoły. Głupie uczucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;-----------&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Teraz będę opisywała wydarzenia z punktu widzenia Carol, jako że Sanny w nich nie będzie uczestniczyła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;{Carol}&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Byłam niesamowicie podekscytowana, tym że za chwilę ich zobaczę. I jeszcze w dodatku poznam osobiście! Gadałyśmy ze Stacy całą drogę o tym co najlepiej powiedzieć, jak się zachować aby nie wypaść głupio. Nie wiem za bardzo jak się obchodzić z facetami jako że wychowuje mnie tylko mama. Tata nas zostawił gdy miałam jakieś 5 latek. Właściwie to zaraz po moim urodzeniu rzadko kiedy bywał w domu ale oficjalnie wziął rozwód dopiero później. On mnie po prostu nie chciał. Dobrze się bawił z moją mamą, wykorzystał ją, a potem gdy pojawiła się wpadka (ja) po prostu odszedł. Tak, mężczyźni to frajerzy, którzy za swoje błędy nie muszą ponosić konsekwencji, bo to nie oni potem wychowują dzieci. Ja właściwie nigdy nie miałam chłopaka, po prostu nie ufam tej płci, boje się rozczarowania. Co innego ze Stacy, ona jet ufna, &amp;nbsp;ona ma całą, szczęśliwą rodzinę. Uwielbia modę i zakupy, to dzięki niej wyglądam jak człowiek a nie jak potwór. Umie dobierać kreacje. Czasami trochę nie myśli, ale jest naprawdę urocza. Ustaliłyśmy, że to ona powie hasło, ponieważ strasznie nalegała (mi zresztą wszystko jedno). Po paru minutach byłyśmy na miejscu. Ich domek był taki.... zwykły. Naprawdę, w życiu bym się nie domyśliła, że to tu zamieszkują moi idole! Ale w sumie to niezły pomysł na kryjówkę. Sprytne. Przed zapukaniem po raz setny sprawdziłyśmy wygląd i powtórzyłyśmy nasze kwestie ale gdy już uderzyłyśmy w drzwi i one się otworzyły... To znaczy on je otworzył.... Louis.... To ja po prostu zapomniałam wszystko co do tej chwili ustaliłyśmy. Chłopak spojrzał na mnie akurat gdy ja spoglądałam na niego i nasze oczy się spotkały. Był taki... dorosły. Męski. Przystojny. T-shirt w paski i krótkie shorty, oczywiście bez butów. Chciałam się przywitać, ale nie zdążyłam bo Stacy wyskoczyła:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Liam'ku, jak tam ci mija imprezka? - z wielkim uśmiechem na twarzy puszczając do niego oczko. 'Boże' pomyślałam i zakryłam twarz dłońmi. ' Zaś się pomyliła! ' Ale nie było teraz czasu na myślenie, trzeba było ratować sytuację. Widząc minę Lou a za nim śmiejącego się Niall'a i Zayn'a musiałam coś zrobić. Wzięłam się w garść i zaczęłam:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Ehehehe... Przepraszam, to pomyłka. To miało być do Liam'a.... Stacy, to jest LOUIS! - odparłam patrząc ze złością na przyjaciółkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Zaraz, a to nie Liam... Ej, mylisz mnie już! ... Ojej... - w tej chwili zrozumiała swój błąd.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Hej, ja jestem Carol, a to Stacy i przychodzimy od Sanny, która ma karę jak wiecie, i ona kazała nam przekazać to właśnie hasło do Liam'a, wtedy on potwierdzi, że naprawdę znamy Sam... I ten... Koleżanka się trochę pomyliła.... Ale ona was bardzo lubi! Tak ja ja! Jesteśmy waszymi fankami. - uśmiechnęłam się i podałam rękę Louis'owi, którą ten z ochotą złapał. Aż mnie zatkało jak poczułam dotyk jego ciepłej dłoni na mojej skórze.... Wtedy pojawił się Liam, zawołany przez Zayn'a i stanął w drzwiach patrząc to na mnie, to na Stacy, która w pewnym momencie rzuciła się na niego z okrzykiem:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Louis!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;A wszyscy jednocześnie zakrzyknęli:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- TO LIAM! - i zaczęli się śmiać. Stałam tam przerażona zupełnie jak Liam, jednak po chwili obydwoje zaczęliśmy się również uśmiechać. Stacy momentalnie go puściła mówiąc:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- No nie, zdecydujcie się. - i zmarszczyła brwi roniąc parę łez ze wstydu. Ale i tak wyglądała przesłodko, co oprócz mnie zauważył też Zayn. Już chciałam złapać ją za rękę i pocieszyć ale chłopak mnie wyprzedził przytulając moją kumpelę i szepcząc jej do ucha:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Hej, spokojnie, ja też ich ciągle mylę... - uśmiechnął się i spojrzał w jej oczy. Ona odwzajemniła uśmiech ocierając parę łez, które zaczęły jej spływać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Stacy... skarbie, to jest Liam, ten o tu - wskazałam na niego palcem - i chyba masz mu powiedzieć hasło... - Tak, tak, jasne! A więc... Liam'ku jak ci mija imprezka?! - Podziałało piorunem. Liam zesztywniał i spojrzał na nas:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Skąd.... skąd to znacie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Jesteśmy od Sam, spotkałyśmy ją, ale ona ma karę i prosiła, żebyś do niej wpadł pogadać, bo jej koleżanka Emma utknęła gdzieś tu u was i ona nie może przyjść, bo rodzicie się kapną, że jej nie ma w domu, więc się pytała czy byś do niej nie przyszedł, wiesz bo cię dawno nie widziała i ten.... - zaczęłam się zupełnie plątać, otoczona przez 4 przystojnych chłopaków ( 1 gdzieś się miział z Emmą, prawdopodobnie).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Pewnie, spoko. Dzięki, że tu przyszłyście - odparł Liam podając nam rękę, a następie biegnąc w kierunku domu Sanny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- No jak już jesteście, to może wejdziecie do środka? - zapytał Niall. - Co nie chłopcy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Jasne! - odpowiedział Zayn i Louis, jednak ten drugi nieco mniej pewnie. Nagle się przygasił, jakby w ogóle nie miał ochoty z nami przebywać. Weszłyśmy do środka ogarniając wzrokiem ich duży dom, pełen ... no wszystkiego właściwie. Malik porwał gdzieś Stacy, a blondyn powiedział:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Co się stało z twoją głową? - spojrzał zmartwiony na mój opatrunek. Ach, prawie o nim zapomniałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Eee, to nic takiego, uderzyłam się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Ale dalej krwawi, chyba? W każdym bądź razie przydałoby się zmienić opatrunek. Lou, weź Carol do łazienki, tam w górnej szufladce jest apteczka.... Ty się znasz na tym lepiej. Bo wiesz - zwrócił się do mnie - nasz Boo Bear uczył się pierwszej pomocy, był takim lekarzykiem, nawet pomagał w szpitalu. Taki dobry z niego człowiek - mrugnął do mnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Oo, to super, byłoby miło. - odparłam z uśmiechem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Dobra, to idźcie z Louisem do łazienki, a ja przygotuję coś do jedzenia. - powiedział i zniknął w kuchni. Lou się nie odezwał tylko popchnął mnie lekko w kierunku łazienki, a potem sam wszedł pierwszy i zaczął grzebać w jakiejś półce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Pokaż - rzekł do mnie sucho, a ja się pochyliłam pokazując mu miejsce uderzenia.Przesiedzieliśmy parę dobrych minut w ciszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Louis? - zaczęłam nieśmiało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Tak? - odpowiedział zdejmując opatrunek i przemywając ranę wodą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Czemu.... czemu mnie nie lubisz?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Co? Czemu tak... uważasz? - rzekł odkładając na chwilę robotę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Bo jesteś dla mnie taki oschły... Normalnie to sypiesz żartami, jesteś wesoły a teraz nagle stałeś się taki przybity. Czy ja coś zrobiłam źle?... Ja naprawdę nie chcę, żebyś mnie nienawidził, proszę cię, powiedz po prostu co zrobiłam nie tak, bo strasznie się czuję, wiedząc, że ty mnie tu nie chcesz a ja ci się narzucam.... - znowu się rozgadałam, ale ja zawsze tak mam gdy się stresuje. Louis złapał mnie za rękę i powiedział:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- To nie o ciebie chodzi. Ty wszystko robisz świetnie. Ogólni jesteś naprawdę super dziewczyną, a ja cię bardzo lubię, no i.... I wszystkie żarty, które chciałbym ci powiedzieć nagle wydały mi się ... beznadziejne. Ale przepraszam cię. Bo nie chciałem, żebyś czuła, że cię nie lubię. Trochę mnie jeszcze wkurzyła ta uwaga Niall'a o tym, &amp;nbsp;że byłem jakimś 'lekarzykiem'. - spochmurniał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Hej, ja uważam, że to urocze. W sensie, że tacy pomocni chłopcy są bardzo fajni, serio, dziewczyny na takich lecą! - uśmiechnęłam się, na co Lou wybuchnął śmiechem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Serio? Ok, więc w takim razie od dzisiaj mogę być uroczym lekarzykiem! - wrócił mu dobry humor. Po opatrzeniu głowy pokazał mi resztę domu i jego pokój. By taaaki duży i co najważniejsze wszędzie pełno okien i światła. Na środku był dywan z kanapą i telewizorem. Nieco dalej na stoliku stała klatka a w niej.... chomik.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Nazywa się Smoothie ( ang. cwaniaczek) . Jest bardzo sprytny, potrafi się schować tak że go nie znajdziesz! Albo jak czegoś chce, a ja mu tego nie dam, to robi taki bałagan, wszystko rozsypuje dookoła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Ale widzę, że ma tutaj bardzo czysto. Często u niego sprzątasz?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Taak, wiele razy dziennie. Lubię się nim opiekować, ogólnie lubię się o kogoś troszczyć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Aww, nie dość że pomocny lekarzyk to jeszcze taki dobry tatuś, co? - zaśmiałam się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Louis rzucił we mnie poduszką, a ja mu oddałam. Po dłuższej zabawie cali rozchichotani usiedliśmy na kanapie, a Smoothie zaczął piszczeć domagając się zabawy, więc chłopak spytał:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Chcesz go zobaczyć z bliska?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Chętnie! - odparłam. Nigdy nie miałam żadnego zwierzaka, tylko raz, małego szczurka, ale biegał wszędzie i mama bojąc się, kazała mi go oddać. Louis położył mi zwierzątko na ręce - było takie małe i puchate!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kreatywnamama.blox.pl/resource/370415_5324.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://kreatywnamama.blox.pl/resource/370415_5324.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Zaczął mi chodzić po ręce, a następnie wszedł na głowę. Louis ostrożnie go ściągnął, mówiąc:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Lepiej, żeby ci nie przegryzł mojego świetnego opatrunku!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Chomik zaczął mnie obwąchiwać, a następnie zwinął się w kulkę i położył na moich kolanach. Chcieliśmy go jednocześnie z Louis'em pogłaskać, więc nasze dłonie się spotkały na jego futerku. Odsunęliśmy się gwałtownie. Niezręczna sytuacja, jak z tych wszystkich romantycznych filmów. Wtedy na szczęście wszedł Niall, mówiąc:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Och, jaka słodka rodzinka z was jest! Macie tu trochę ciastek - i podał nam miskę z czekoladowymi piernikami i biszkoptami. Jedno z nich było nadgryzione.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Niall? Kto to zjadł, hę? - Spytał Lou podnosząc wyżej wymienione ciastko, a ja się cichutko zaśmiałam.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Sorki, ale zgłodniałem po drodze. Dobrze, że mi przypomniałeś, muszę je dokończyć - odparł zabierając tą słodkość z jego ręki. - Znalazłem właśnie Zayn'a i Stacy. A tak właściwie to wiecie, że coś ich już łączy?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Co? - Spytaliśmy niemal jednocześnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Ten sam lakier do włosów! Ahaha - zaśmiał się blondyn i wypadł z pokoju.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Zaczęliśmy się śmiać z Louis'em jak głupi, ponieważ obydwoje odczuliśmy ogromną ulgę, że nie coś innego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Parę minut dobrej zabawy później powiedziałam:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Idę na chwilę na dół, aby czegoś się napić, okej?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Spoko, ja tylko schowam naszego małego przyjaciela i już do ciebie idę - odrzekł Louis i zaraz dodał - ale wiesz, uważaj na latające kamienie - i wyszczerzył zęby. Tak, zdążyłam mu już opowiedzieć o tym jak trafił mnie kamyk Sam, a on o tym teraz wspominał przy każdej nadarzającej się sytuacji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Na szczęście mam ciebie, lekarzyku! - odkrzyknęłam schodząc po schodach na dół. Byłam właśnie w połowie drogi do kuchni kiedy przez drzwi frontowe wleciał wściekły Liam i o mało się ze mną nie zderzył.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Liam... co się...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Nie ważne, muszę iść - ofuknął mnie tylko, po czym usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Louis zszedł właśnie na dół i oboje spojrzeliśmy na siebie wzruszając ramionami.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- Może by z nim porozmawiać... Chyba się pokłócili z Sam.... - zaczęłam próbując dosięgnąć do jednej z półek ze szklankami.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;- On musi sobie takie rzeczy przemyśleć najpierw... - powiedział stając tuż za mną i sięgając również po szklankę, bo ja byłam za niska. Niemalże czułam jego oddech na karku, więc gwałtownie się obróciłam. Louis akurat dosięgnął szklanek i nasze twarze spotkały się centymetry od siebie. Zarumieniłam się i odwróciłam wychodząc z tej pułapki między Louisem a szafką. Chłopak tylko uśmiechnął się pod nosem i zaczął wyjmować z lodówki picie. Ja tymczasem zadzwoniłam do mamy mówiąc jej, że wrócimy ze Stacy koło wieczora, przed zachodem słońca, bo akurat jesteśmy u naszej koleżanki. Wolałam nie mówić, że u 'kolegi', bo mama nie ufa mężczyznom. Nalaliśmy sobie po szklance soku pomarańczowego, porwaliśmy ciastka i klapnęliśmy na kanapie, a Louis włączył jakiś śmieszny film, przez który o mało się nie zakrztusiłam się jedzeniem. Po chwili dołączyła do nas cała reszta, oprócz Liam'a. Poznałam wreszcie Emmę i Harry'ego. To był naprawę udany wieczór, pomijając fakt, że Niall prawie nam wszystko pożarł, ale okazało się że chłopcy są przygotowani na takie sytuacje. Obżarłam się jak jeszcze nigdy. Ale i tak było świetnie! Ciekawiło mnie tylko co tak gryzie Liam'a... O co się pokłócili z Sam? Ona wydawała się taką wesołą i otwartą dziewczyną.... Oby to się źle nie skończyło...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;_________________________________________________________________________________&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Louis, mój bohater rozdziału! Kochany żartowniś! &amp;lt;3&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Forever young!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://25.media.tumblr.com/tumblr_lvqtwg0iyu1r4gmdao1_400.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://25.media.tumblr.com/tumblr_lvqtwg0iyu1r4gmdao1_400.gif" width="327" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Mam nadzieję, że teraz jest trochę dłuższy niż poprzedni. x)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Wprowadziłam trochę więcej związków, zmieniłam punk widzenia, aby było ciekawiej. Następny rozdział będzie w całości poświęcony Sam, obiecuje. Oraz wyjaśni się zły humor Liam'a. : )&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;W piątek wieczorem oficjalnie zaczynam ferie, cieszę się jak głupia normalnie. :D&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Postaram się pisać jak najwięcej, bo mam głowę pełną pomysłów!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Piszcie jak wam się podobała piątka, &lt;u&gt;&lt;b&gt;KOMENTUJCIE&lt;/b&gt;&lt;/u&gt; proszę!&amp;lt;3&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Dziękuję również za 500+ wejść, jestem po prostu w siódmym niebie! *.*&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Comment, Comment&lt;/u&gt;! Chociaż jakiś mały ślad, że tu byliście, BŁAAAGAM&amp;lt;3&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buziaki&lt;br /&gt;Mika &amp;lt;3&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: large;"&gt;"Time is a great healer" &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;( Czas leczy rany )&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7228100271863246944-2362697061810121312?l=lovejoylaughter.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/feeds/2362697061810121312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/rozdzia-5.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/2362697061810121312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/2362697061810121312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/rozdzia-5.html' title='Rozdział 5'/><author><name>Mika</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01274426782035881456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/-t0-mP1uDt4Y/Txc4zU10tYI/AAAAAAAAACo/zju3D0F0FbQ/s220/tumblr_lqkf65wyvb1qe1kseo1_500.png'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7228100271863246944.post-5921143796993495267</id><published>2012-01-23T12:22:00.000-08:00</published><updated>2012-01-23T12:22:34.124-08:00</updated><title type='text'>Rozdział 4</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;strike&gt;Everywhere is dangerous.&lt;/strike&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- To się nazywa s-z-l-a-b-a-n, moja droga. - powiedział tata spokojnym głosem, w przeciwieństwie do mamy, która po wczorajszym zajściu była mocno podenerwowana.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Moje buty, moje buty, jak mogłaś?! I jeszcze zamknęłaś nam drzwi przed nosem?!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Mówiłaś, że to będzie spokojna imprezka z paroma przyjaciółmi - rodzice wpatrywali się we mnie uparcie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No bo.... tak miało być właściwie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Albo ty kłamiesz albo chłopcy. A ponieważ od paru miesięcy opowiadasz nam, jacy oni są wspaniali i niekłamiący ... Zapewne to ty nas oszukałaś. - odparł tata.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Hej, po pierwsze nigdy nic nie mówiłam, że są niekłamiący, istnieje w ogóle takie określenie? A pod drugie to po prostu przyszło więcej gości niż przewidywali.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Czyli kto jest winny? - tata dalej ciągnął przesłuchanie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No nikt. A dlaczego wy właściwie tam przyjechaliście?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Dlaczego?! Dlaczego! Dobrze, że byliśmy tak blisko i cię wyciągnęliśmy z tego całego szaleństwa!! - krzyki mamy można było słyszeć na drugim końcu miasta.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Twoja przyjaciółka Katy... bardzo miła dziewczyna. Powiedziała, że potrzebujesz jakiejś pomocy. Pokazała nam drogę... a resztę już znasz. - rodzice wyszli do kuchni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Katy... Zmarszczyłam czoło. Odegram się jak tylko skończy się szlaban. W sumie to już mi jej żal, po tym co wczoraj jej wykrzyczałam na balkonie. Ale ona przegięła. Zepsuła imprezę wszystkim. 'Zemsta będzie słodka' - Emma uwielbiała tak mówić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Zabiję tą **** - taka była mniej więcej jej reakcja, po tym jak jej oznajmiłam przez kogo wczoraj oberwaliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Normalnie nie popieram twojego słownictwa, ale tym razem nie istnieje inne określenie na tego potwora. - Raz w życiu przyznałam Emmie rację.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tak się nie robi! Ona zepsuła imprezę nie tylko nam ale też wszystkim innym! - wczoraj jak rodzicie nas zgarnęli cała ekipa gapiła się na nas, nie wiedząc co robić. Rodzice byli wtedy jak policja - nie ma na nich mocnych.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Kodeks imprezowiczów zabrania tego! My wszyscy jesteśmy jedną rodziną, a rodzina tego sobie nie robi! - wściekłość Em nie znała granic. Energiczna z niej dziewczyna.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ale wiesz, ja myślę, że oni potem dalej imprezowali, tyle że bez nas. Dwie osoby w tę czy w tamtą to żadna różnica.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ale BEZ NAS? Chłopcy na pewno już się nie bawili tak dobrze...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Skromna jesteś.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tak wiem. A poza tym to ty zapewniałaś Liam'owi najlepszą rozrywkę... - puściła mi oczko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Co... co to miało znaczyć? - zatkało mnie bo jej wypowiedź zabrzmiała dość dwuznacznie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Dobrze wiesz co, chociaż ja nie wiem, co wy tam na górze robiliście... Siedząc sobie sami.... Otoczeni przez gwiazdy... Z miłością w powietrzą... Otoczeni przez ocean namiętności....&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Dobra, skończ. Co z ciebie nagle za poetka się zrobiła? ' Ocean namiętności'? Żartujesz sobie ze mnie?! Po prostu gadaliśmy i piliśmy, ale nie alkohol.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tak, i przy okazji wydarłaś się na ex dziewczynę swojego kochasia....&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Słyszałaś?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Akurat staliśmy z Harry'm przy oknie... Otwartym... Wiesz, nie myślałam, że masz taki mocny głos! - poklepała mnie po ramieniu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ta... A tobie jak minął wieczorek w objęciach małego flirciarza? - starałam się zmienić temat.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nie takiego znów małego.... Ogólnie jest duży, a jego stopa spokojnie mogłaby zagrać w filmie o Yeti.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Po co oglądałaś jego stopę? - To było głupie pytanie, ale wciąż miałam kaca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No wiesz, jak się tańczy....&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- To się patrzy w oczy. - dokończyłam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No tak, ale ja nie jestem tak śmiała jak ty, żeby od razu chłopaka wyciągać na balkon. Ja patrzę w dół jak z nim tańczę. - Tutaj zaśmiałam się, ponieważ to wokół Emmy latali chłopcy, no ale dobrze, niech jej będzie, że jest 'nieśmiała'.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Och, doprawdy, więc w naszym duecie to ja jestem ta 'śmiała'?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Zaiste moja droga! - odparła. Przynajmniej się jej już humor poprawił.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ta rozmowa trwała jakieś pięć okrążeń wokół domu, ponieważ możemy się przemieszczać tylko w obrębie ogródka. Plus oczywiście nie mamy komórek, aby porozumieć się z chłopakami. Czuję się jak w jakiejś pułapce.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Dziewczyny, jedziemy na sklepu. - powiedział tata wyglądając zza okna.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Tak i nie ważcie się ruszać z domu. Będziemy dzwonić co pięć minut i chcemy usłyszeć wasze głosy. Twój - pokazała palcem na mnie - i twój - palec na Emmę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Oczywiście, mamusiu. Będziemy siedzieć i grzecznie plewić grządki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nie żartuj sobie ze mnie, po będziesz miała więcej kłopotów - mama była wyraźnie w złym humorze, więc postanowiłam jej nie drażnić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pięć minut po ich odjeździe moja kumpela wyraźnie rozbawiona rzekła:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- No to spadamy do naszym chłopaków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Pogięło cię?! Nie będę nosiła tego telefonu stacjonarnego wszędzie za sobą. Zresztą zobacz, jest podłączony do prądu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Okej, to ja wybywam, a ty zostajesz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Prawo przyjaciółek na to nie zezwala - skrzywiłam się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ale co z prawem miłości.na.odległość.między.gwiazdą.i.jego.fanką? - musiało jej wiele zająć wymyślenie czegoś tak głupiego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nie ma czegoś takiego. On cię nie kocha, to flirciarz. Bajeruje tak wszystkie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ale jemu to pasuje i mi też.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zdziwiłam się. Nie chciałabym aby mój chłopak zarywał do każdej napotkanej laski.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Hej, wyluzuj - powiedziała Em widząc mój grymas. - Zrobimy tak. Najpierw ja pójdę a ty będziesz tu pilnować i w razie czego będziesz udawać mój głos w słuchawce. Przecież potrafisz, nie? - po paru próbach byłam już profesjonalistką. - A potem ja wrócę i się zamienimy. Pogadam przez chwilę z Hazzą i już jestem z powrotem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Dobra, ale szybko. - Jak tylko wypowiedziałam te słowa, ona wybiegła sprintem z domu w kierunku villi 1D. Wow, nie wiedziałam, że jest takim sportowcem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Posiedziałam przez chwilę przy telefonie, ale ponieważ rodzice nie dzwonili, uznałam, że zapomnieli. Wyszłam na ogród się rozejrzeć. Drzwi zostawiłam szeroko otwarte, tak że w razie czego usłyszę telefon. Po tych wszystkich okrążeniach znałam ten ogród jak własną kieszeń. Ciągnął się przez około 10 metrów za domem. Wiedziałam już gdzie królik ma norę, gdzie krety najczęściej kopią, gdzie obce psy przychodzą się wysikać. Obeszłam go jeszcze raz, zerwałam parę ładnych kwiatków i udałam się bardziej w głąb. Trawa tego lata była wyjątkowo soczysta, aż chciało się w niej położyć. Tak też zrobiłam, zamykając oczy i śniąc. Nie wiem czemu ale w tych moich marzeniach pojawił się Liam. Spodobało mi się. Po chwili spojrzałam w górę i ujrzałam tam... domek na drzewie. Mały, ale ładny. W życiu nie miałam takiego czegoś. A ten tu sobie stał, pusty i samotny. Uznałam, że nie można opuścić takiej okazji. Szybko odszukałam wiszącą drabinkę i po upewnieniu się, iż wciąż jest wystarczająco mocna, wdrapałam się na szczyt. W środku był jeden plastikowy stolik i dwa malutkie krzesełka sięgające mi do kolan. Oprócz tego parę pudełek z zastawą do herbatki i dwiema piłkami. Po chwili odnalazłam także ukrytą w głębi lalkę i zapłakałam, ponieważ przypomniało mi się słodkie dzieciństwo. Wieczne nic nie robinie. Naszym jedynym problemem było wybranie właściwej zabawki w sklepie. Spanie, jedzenie, zabawa. I tak w kółko. 'Stare czasy' myślałam ocierając łzę z policzka. Nagle ujrzałam pozostałe lalki.... lecz bez głów. Takie ładne, w kolorowych sukienkach. Miękkie, pluszowe. Z czarnymi bucikami i białymi skarpetkami. Zamurowało mnie. Jak te dzieci mogły... Kiedyś lalki były naszym największym skarbem.... A teraz te bachory w ogóle tego nie szanują. Ogarnęła mnie złość. Na niebie pojawiły się chmury, a mój gniew coraz to bardziej wzrastał. &amp;nbsp;Na dnie kubła leżały jakieś kamienie. Wyciągnęłam dwa i bez zastanowienia rzuciłam je przez okno patrząc z bólem na same tułowia lalek. Łzy zaczęły mi spływać bo policzkach, a wiatr zaczął wiać susząc mi je. Spojrzałam na okno, czekając na odgłos upadku kamienia, ale usłyszałam coś innego... Inne uderzenie.... Nie o asfaltową drogę jak to powinno być, ale... Zdziwiona otarłam łzy i wyjrzałam przez okno... Przez zamazane oczy zobaczyłam dwie postacie: jedną, leżącą z kamieniem przy głowie, a drugą skaczącą i piszczącą po ciuchu wokół niej... ' O Boże' &amp;nbsp;myślałam ' trafiłam kogoś kamieniem. Jestem przestępcą! ' . Ogarnęła mnie panika. Przetarłam oczy jeszcze raz ale widok się nie zmienił. Zbiegłam na dół, przeszłam szybko przez płot i stanęłam przy dziewczynach. Jedna leżała, a obok niej mój kamień, a druga , ta wariatka, dalej skakała przerażona. Wydusiła z siebie tylko : "Ratuj, ratuj, ona nic nie mówi! Latający kamień w nią trafił!" i zemdlała. A ja zostałam sama na drodze z dwoma leżącymi dziewczynami obok siebie. Wyglądałam zapewne jak zawodowy morderca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://29.media.tumblr.com/tumblr_lvl3zf0oq91qgyohyo1_500.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="201" src="http://29.media.tumblr.com/tumblr_lvl3zf0oq91qgyohyo1_500.gif" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;_________________________________________________________________________________&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;Taki jakiś krótki mi się wydaje ten rozdział. Mam nadzieję, że Was chociaż nieco wciągnęłam. Nie było 1D, ale w następnym będzie dużo Liam'a i Louis'a..... :D&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie martwcie się, nikogo tu nie będę uśmiercała. ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeszcze tydzień i mam ferie, więc wtedy będzie duuużo rozdziałów! :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;+ dziękuję, za 300 wejść, jesteście &lt;u&gt;niesamowici&lt;/u&gt;. Cieszę się teraz jak głupie dziecko! x)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;u&gt;KOMENTUJCIE&lt;/u&gt;, proszę! Bez Was ten blog by nie istniał. :')&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Buziaki&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mika &amp;lt;3&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;od dzisiaj będę dodawała takie angielskie cytaty na końcu każdego rozdziału. ;) Sądzicie, że to dobry pomysł?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'Courier New', Courier, monospace;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;It never rains but pours"&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;( &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Nieszczęścia chodzą parami)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7228100271863246944-5921143796993495267?l=lovejoylaughter.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/feeds/5921143796993495267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/rozdzia-4.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/5921143796993495267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/5921143796993495267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/rozdzia-4.html' title='Rozdział 4'/><author><name>Mika</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01274426782035881456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/-t0-mP1uDt4Y/Txc4zU10tYI/AAAAAAAAACo/zju3D0F0FbQ/s220/tumblr_lqkf65wyvb1qe1kseo1_500.png'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7228100271863246944.post-8215897734303068643</id><published>2012-01-21T12:45:00.000-08:00</published><updated>2012-01-21T13:17:21.179-08:00</updated><title type='text'>Rozdział 3</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;strike&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Shoes. &lt;/span&gt;Flowers. Mother. &lt;/strike&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie mogę w to uwierzyć. Toniemożliwe – od godziny musiałam słuchać Emmy, ja nie wiem skąd one bierze tylesiły aby ciągle gadać! – N I E S A M O W I T E. Liam przytulający ciebie naplaży…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przez pomyłkę – dodałam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- I szepczący ci czułe słówka doucha ….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Przez pomyłkę numer dwa…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Prawie się pocałowaliście!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Pomy… Zaraz CO? Jaki pocałunek?Ja się tylko obróciłam szybko…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jakbyś miała zamiar go właśniepocałować… - zamieniłyśmy się rolami, teraz to ona wchodziła mi w słowo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Serio tak to wyglądało? –odparłam lekko zaskoczona, aczkolwiek z uśmiechem pod nosem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Aha. Chłopcy nie mogliuwierzyć, więc ja wkroczyłam do akcji, aby sprawę wyjaśnić i dowiedzieć się kimjest twój uroczy nieznajomy…. No i taki nieznajomy znowu nie był. – puściła mioczko.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Zaśmiałam się. To popołudnie byłochyba jednym z najlepszych w moim życiu. Przez ponad godzinę przygotowywałyśmymasę kreacji, a potem trzeba było zdecydować, którą ubrać. Przecież impreza uOne Direction to nie byle co! Emma miała mnóstwo sukienek, jednak przez dużąróżnicę w naszej budowie, żadna na mnie nie pasowała. Szukałyśmy i szukałyśmy,aż w końcu zdecydowałyśmy, że należy się udać do pobliskiego centrumhandlowego. Uśmiechnęłyśmy się do siebie nawzajem i pobiegłyśmy do mojej mamy. Onazgodziła się ale pod warunkiem, iż pomożemy jej wybrać buty. Od razu miny namzrzedły. Kochałam ją całym sercem, świetnie mnie rozumiała, zawsze pomagała,umiała dobrać odpowiednie ubrania…. Ale buty…. To był jej słaby punkt. Nie miałazielonego pojęcia o nich. Odkąd kiedyś ze sklepu przyjechała w nowychdwukolorowych balerinkach (zielone jak wymioty i czerwone jak krew) już nigdynie puszczamy jej samej na takie wyprawy. Poza tym mama potrafiła wybierać butyparę godzin, a i tak wybrała te najgorsze. No cóż, ale takie jest życie. Coś zacoś. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wyruszyłyśmy około 16 i zgodnie z umowązakupy miały nam zając godzinę – pół godziny na mamine buty i drugie pół namoją sukienkę. W obuwniczym była masa towaru, ale w końcu w oko wpadły namjasne, płaskie buty z kwiatami. Były wygodne i niesznurowane – idealne.Następnie udałyśmy się do paru sklepów typu Zara i H&amp;amp;M , gdzie w jednym znich odnalazłam miłość mojego życia – białą sukienkę na ramiączkach z niemałymdekoltem oraz brązowym paskiem. Em stwierdziła, iż wyglądam bardzo dorośle.Tego właśnie chciałam, bo od Liam’a byłam młodsza o jakieś 1,5 roku, a niezamierzałam wyglądać przy nim jak dziecko. Akurat minęła godzinka, więc poudanych zakupach wróciłyśmy szczęśliwe do domu. Zaczęły się gorączkoweprzygotowania, jako że do imprezy zostało mało czasu! Umyłyśmy się, uczesałyśmyi włożyłyśmy nasze kiecki. Następnie make-up – normalnie się nie maluję aż tak,ale to była ‘wyjątkowa okazja’ jak stwierdziła moja przyjaciółka, któranałożyła mi chyba z tonę tego. Moje oczy były teraz większe, policzki bardziejrumiane, a usta pełniejsze. ‘Na wszelki wypadek weź ze sobą błyszczyk’ mrugnęłado mnie. ‘ Wiesz, jakby coś się miało wydarzyć…’ . Potrząsnęłam głową zoburzeniem, przecież znamy tych chłopaków niecały dzień, a ona już ma jakieśplany?!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;Na imprezę dotarłyśmy z kilkuminutowymopóźnieniem, bo nie mogłam znaleźć torebki ( nie moja wina, że się zgubiła wtej całej mieszaninie ciuchów, leżących na środku naszego pokoju). Drzwiotworzył Louis, a w środku ujrzałyśmy wizję idealnej imprezy – masa ludzi,których nie znałyśmy, wyśmienite jedzenie wszędzie i co najważniejsze – megaextra muza. Szybko odnalazłyśmy innych i wtedy uściskom i żartom nie byłokońca. Największe jednak wrażenie sprawiał na mnie Liam, który mimo że Katy znim zerwała (jak to oznajmił nam Lou przy wejściu) sprawiał wrażenieszczęśliwej osoby. Może tylko udawał, a tak naprawdę w środku czuł gorycz ipustkę. Postanowiłam, że jak już przeprowadzę mały rekonesans to z nim pogadam.Niall i Harry pokazali nam cały dom – był ogromny prze duże ‘o’, każdy zchłopaków miał osobny pokój, ale jak wyjawił nam loczek ‘ wolą spać wszyscyrazem’. Puściłam to mimo uszu i jedynie się uśmiechnęłam, ale Emma wybuchnęłagłośnym, dźwięcznym śmiechem. &amp;nbsp;Podłuższej chwili spostrzegłam, iż śmieje się z każdych słów Hazzy. Oho,najwyraźniej ktoś tu nie marnował czasu. Chłopak oczywiście nie był jej dłużnyi po chwili zachowywali się jak dobrzy kumple. On nawet wziął ją pod rękę. Niallekzostał samiutki z tyłu, więc podeszłam do niego gdy już schodziliśmyschodami ,do reszty, na dół.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hej, Nialler, co tam u ciebie?– Szturchnęłam go w ramię.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- A spoko, brachu, a u ciebie? –Zaśmiał się i szturchnął mnie mocniej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Haha, jakoś leci ziomie.Przekąsimy coś? – Zaproponowałam jedzenie, które naszemu blondynkowi zawsze poprawiahumor.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Zawsze i wszędzie! – Zaczęliśmyzmierzać w kierunku stołów z przekąskami, gdzie stała razem nasza prawie-parka.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Harry zawsze jest taki szybki?– mruknęłam z ciastkiem w buzi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mhm – Niall jakoś nie silił sięna odpowiedź, ale po chwili (gdy już wszystko przeżuł), dodał: - Taak, Harry tonajwiększy flirciarz wszech czasów! Wykorzystuje po prostu fakt, że jestnajmłodszy i najsłodszy z tym wielkim bananem na twarzy – odparł i zaczął gonaśladować, na co ja wybuchnęłam szczerym śmiechem, bo Niall robił to naprawdędoskonale. Dołączyliśmy do reszty i zaczęła się część alkoholowa – Zaynotworzył jakąś butelkę i nalewał każdemu. Louis pogłośnił muzykę, na zewnątrzbyło ciemno… No i wtedy się zaczęło.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Przyznaję, trochę za dużowypiłam. Zapewne to było właśnie skutkiem następnych wydarzeń.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Impreza jak impreza – była megaszalona. Wskakiwaliśmy na stoły i tańczyłyśmy a następnie rzucałyśmy się w tłumi ludzie nas łapali. Co tam, że się nie znaliśmy – po pijaku wszyscy są jakjedna, wielka rodzina. Potem Nialler zaczął wyrzucać cukierkami w górę iwszyscy je łapaliśmy. A na końcu Zayn zaczął strzelać korkami.. Jakaś laska pstrykała foty, jacyś ludzie się całowali,inni śmiali do rozpuku z sucharów, które nie miały sensu. Po jakiejś godziniepicia, tańczenia i wrzeszczenia wniebogłosy postanowiłam nieco odpocząć orazsię trochę ogarnąć. A potem pogadać z Liam’em, bo jakoś do tej pory, opróczwspólnych wrzasków, nie zamieniliśmy ani słowa. Poszłam więc&amp;nbsp; do łazienki i co tam widzę? Albo raczej kogospotykam? Emmę i Harry’ego całujących się jak szaleni. Wpierw ogarnęło mnieprzerażenie, że moja przyjaciółka może być w ciąży, ale potem sobieprzypomniałam, że od całowania się nie zachodzi w ciąże ( po alkoholu mózgtrochę wolniej pracuje) . Przerażenie ustąpiło zdziwieniu a następnie zamieniłosię w złość. Niekontrolowaną, ogromną złość.’ Co oni sobie wyobrażają’ myślałam‘znają się parę godzin i już się całują?! W takim razie co będzie za chwilę?!To była czysta nieodpowiedzialność, jak w jakichś filmach porno!’&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hej wyluzujcie trochę –chciałam krzyknąć ale z mojej krtani wydobyły się tylko ciche pomruki. – Niechcemy tu mieć niespodziewanej niespodzianki za 9 miesięcy – to zdaniewypowiedziałam już nieco głośniej, tak że obydwoje odwrócili się do mnie.Jednak zamiast coś odpowiedzieć, uśmiechnęli się i wręczyli mi puste butelki,po czym wyszli z łazienki. Stałam tam przez chwilę, a następnie przemyłam sobietwarz zimną wodą. Wtedy wszedł Liam. Jakby na zawołanie w mojej głowie pojawiłsię pomysł, aby poflirtować z tym chłopakiem. Nie tylko dlatego, że wg mnie byłnajprzystojniejszy z nich wszystkich, ale też dlatego, iż zdążyłam go już niecopoznać i polubić (Patrz &lt;span style="font-family: Wingdings;"&gt;à&lt;/span&gt;plaża) . Odwróciłam się i uśmiechnęłam słodko po czym złapałam go za koszulę iprzyciągnęłam do siebie. Mój plan polegał na tym aby to ON postarał się uwieśćmnie po tym jak JA go oczaruje swoim wdziękiem (którego właściwie nie mam, alewtedy czułam się taka wyjątkowo potężna). &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hey, Liam’ku…&amp;nbsp; - szepnęłam mu do ucha. – Jak ci mijaimprezka? – i popatrzyłam w te jego piękne, brązowe oczy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- No… - trochę go chybazaskoczyłam swoim zachowaniem. – Póki co trochę nudno, jakiś taki smutny sięczuje, a tobie? – z pewnością był bardziej trzeźwy niż ja, bo on unikałalkoholu, co wszyscy doskonale rozumieliśmy, dlatego raczej przy nim niepiliśmy. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mi prawie wspaniale! Prawie, bobez ciebie… Ale teraz możemy się zabawić razem! – odparłam. – Choooodź! –powiedziałam i pociągnęłam go za rękę puszczając jednocześnie jego koszulę ioddalając się od zapachu męskich perfum. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Okej, lęcę Sami ! – Po razpierwszy zdrobnił tak moje imię, a ja się z tego cieszyłam jak głupia.Ukradliśmy jedną butelkę ( to nie był alkohol, tylko jakieś picie gazowane zodrobiną tej substancji, bo przecież Liam nie może pić zbyt dużo wiadomo czego,ze względów zdrowotnych), po czym udaliśmy Siudo jego pokoju, na balkon. ( Naszczęście był on dobrze ogrodzony, więc nie było opcji abyśmy spadli, a pozatym było to pierwsze piętro i z balkonu można było spokojnie zeskoczyć). &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- To jak tam, teraz lepiej? –siedzieliśmy wpatrzeni w gwiazdy, popijając z butelki. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Taak – odparł Liam. – Szumi miw głowie&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mi też, ale muszę przyznać, żeZayn jest doskonałym DJem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Hahaha, to nasz DJ MALIK! –zakrzyknął chłopak. Potem wspominaliśmy ich całą karierę wstecz, przy okazjidowiedziałam się parę nowych rzeczy, ale też niektóre momenty to ja pamiętałamlepiej niż Liam. Wszystko wydawało się nam takie komiczne, że bez przerwy sięśmialiśmy, krztusząc się piciem i rozlewając wszystko dookoła. Nagle na dolespostrzegliśmy Katy (ex Liam’a), która stała wpatrzona w nas z niedowierzaniem.Pomachaliśmy jej jak dwójka dzieci i zrzuciliśmy pustą butelkę. Ona rozdziawiłausta, coś tam pokrzyczała i sobie poszła. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Teraz ja zaklepuję Liama’a! –krzyknęłam do niej. Jemu się to najwyraźniej spodobało, bo zakrzyknął ‘ tak,aha!!’ i zaczęliśmy rapować jak jacyś profesjonalni raperzy. Potem picie gdzieśwe mnie utknęło, więc mój przyjaciel musiał mnie mocno poklepać po plecach.Następnie złapał mnie za ramiona i odwrócił twarzą do siebie, aby spojrzeć czywszystko ze mną dobrze. Oprócz tego, że nie mogłam odróżnić białego od czarnegoi zaczęłam myśleć jakby on wyglądał przebrany za łyżkę, to tak, wszystko było wporządku. Zapadła między nami cisza, nasze twarze znajdywały się milimetr odsiebie. Wtedy … wtedy wybuchły fajerwerki. To znaczy tylko w mojej wyobraźni,bo Liam mnie pocałował. Chaotycznie, aczkolwiek z uczuciem. Było to takie trochę cmoknięcie, ale też pocałunek. Podobało mi się to i to bardzo. Bo kto by tego nie chciał? Całowaćusta Liam’a… Złapałam jego twarz w moje dłonie, przesuwając je bardziej wkierunku karku, aż w końcu doszłam do włosów… Były miękkie w dotyku, takieprzyjemne. Całe zdarzenie trwało dosyć długo i pewnie moglibyśmy tak wnieskończoność, gdyby nie jakieś auto, które podjechało pod bramę i oślepiłonas światłami. Szybko wstaliśmy i uciekliśmy do salonu, śmiejąc się jak głupi. Nadole dalej w najlepsze trwała impreza. Potańczyliśmy nieco razem, razprzytuleni jak misie, a raz odstawiając jakieś niekontrolowane ruchy. Nagleusłyszeliśmy dzwonek do drzwi i naraz w głowie Liam’a i mojej pojawił sięjednakowy pomysł : aby jako pierwsi otworzyć drzwi. Zaczęliśmy się więc ścigać.( Teraz jak o tym pomyślę, to było głupie, bo przecież jacy goście przychodzą wśrodku imprezy? Mogliśmy najpierw zajrzeć przez okno, kto stoi na zewnątrz.) &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Dochodzimy tutaj do punktukulminacyjnego. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Liam, jako ten zwinniejszy,szybciej dotarł do drzwi i je otworzył, a ja rozpędzona nie potrafiłamzahamować, co poskutkowało przewróceniem się na chłopaka. Gdy oboje,roześmiani, otrzepywaliśmy się i podnosiliśmy aby zobaczyć kto nas odwiedził….Stało się coś strasznego. Ponieważ zobaczyłam ich twarze. Moich rodziców.Przetarłam oczy i spojrzałam jeszcze raz. Nie, to nie był sen. Ukradkiemujrzałam zdziwienie na twarzy Liam’a. Sama jednak dostałam nagłego atakupaniki, gdy pomyślałam, co moja rodzina za chwilę zobaczy – masę pustychbutelek i tych wszystkich ludzi… Poczułam się strasznie bezradna, zrozpaczona,uczucia we mnie szalały. I zrobiłam najgorszą rzecz jaką mogłam zrobić. Z tegocałego stresu po prostu zwymiotowałam mamie na buty. Te nowe, które parę godzintemu same wybrałyśmy, gdy obiecywałam jej, że to będzie mała impreza, taka zparoma przyjaciółmi oraz że będziemy grzeczni… Następnie spojrzałam na jejstrasznie wściekłą twarz i zamknęłam jej drzwi przed nosem mdlejąc w objęciaLiam’a.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;_________________________________________________________________________________&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wiem, że jest troszeczkę za chaotycznie i pewnie za szybko, obiecuje, iż w następnych rozdziałach postaram się zwolnić! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Po pierwsze dziękuje wszystkim, którzy mają chęć do czytania tych moich wypocin. &amp;lt;3 Wiedzcie, że czytam każdy wasz komentarz i naprawdę biorę go sobie do serca.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Po drugie &lt;u&gt;piszcie mi w komentarzach jaki wątek chcielibyście rozwinąć&lt;/u&gt; (np. Emmy i Harry'ego lub może chcielibyście aby więcej się działo z innymi chłopakami? : ) &amp;nbsp;)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Po trzecie przepraszam, że tak mało było Louis'a , w następnym rozdziale będzie on jednym z głównych bohaterów. : ]&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Po czwarte, czy jest już lepiej z tym słownictwem? Ponieważ wiem, że ostatnio bardzo dużo słów powtarzałam, mam nadzieję, że się już poprawiłam. :&amp;gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Po piąte zapewne moja impreza była dziwna, bo ja się za bardzo na takich rzeczach nie znam. (taki 'no life' ze mnie) i pocałunek też był źle opisany, ale następne będą lepsze, douczę się, zobaczycie! :D&lt;/li&gt;&lt;li&gt;I po szóste, rutynowo - błagam &lt;u&gt;KOMENTUJCIE&lt;/u&gt;! : ) Wasze opinie są dla mnie niezmiernie ważne! Nie tylko te dobre ale też złe.&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To tyle jeśli chodzi o mnie, wszelkie pytania kierujcie na twittera (&lt;a href="https://twitter.com/#!/ItsMika1D"&gt;https://twitter.com/#!/ItsMika1D&lt;/a&gt;&amp;nbsp;) lub poniżej w komentarzach. Wszystkim życzę udanych ferii i zajebistych imprez w karnawale! :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Buziaki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mika &amp;lt;3&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://30.media.tumblr.com/tumblr_lwfe9uhGID1r780g7o1_500.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="255" src="http://30.media.tumblr.com/tumblr_lwfe9uhGID1r780g7o1_500.gif" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7228100271863246944-8215897734303068643?l=lovejoylaughter.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/feeds/8215897734303068643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/rozdzia-3.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/8215897734303068643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/8215897734303068643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/rozdzia-3.html' title='Rozdział 3'/><author><name>Mika</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01274426782035881456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/-t0-mP1uDt4Y/Txc4zU10tYI/AAAAAAAAACo/zju3D0F0FbQ/s220/tumblr_lqkf65wyvb1qe1kseo1_500.png'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7228100271863246944.post-7816071944431646657</id><published>2012-01-19T15:06:00.000-08:00</published><updated>2012-01-19T15:38:01.527-08:00</updated><title type='text'>Happy as fuck.</title><content type='html'>Łooo, dziękuje wszystkim, którzy tu weszli, &lt;u&gt;UWIELBIAM WAS&lt;/u&gt;!&lt;br /&gt;Mam 100+ wejść, ja wiem, że dla niektórych to pewnie mało bo mają milion, ale dla mnie to wiele znaczy. :')&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIĘKUJE + Zapraszam do komentowania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc!&amp;lt;3&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mika&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://media.tumblr.com/tumblr_lvuhs5399y1qf312x.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="166" src="http://media.tumblr.com/tumblr_lvuhs5399y1qf312x.gif" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7228100271863246944-7816071944431646657?l=lovejoylaughter.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/feeds/7816071944431646657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/happy-as-fuck.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/7816071944431646657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/7816071944431646657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/happy-as-fuck.html' title='Happy as fuck.'/><author><name>Mika</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01274426782035881456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/-t0-mP1uDt4Y/Txc4zU10tYI/AAAAAAAAACo/zju3D0F0FbQ/s220/tumblr_lqkf65wyvb1qe1kseo1_500.png'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7228100271863246944.post-7711262853206323839</id><published>2012-01-18T15:22:00.000-08:00</published><updated>2012-01-18T15:22:29.883-08:00</updated><title type='text'>Rozdział 2</title><content type='html'>&lt;strike&gt;Beach, beach, beach.&lt;/strike&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Pierwszy raz w życiu przeżyłam taki szok. Czekałam na nich od rana i nic, aż tu nagle jeden z nich po prostu mnie obejmuje od tyłu... Odwróciłam się i spojrzałam w te jego głębokie, brązowe oczy. Grzywka delikatnie opadała mu na czoło. Byłam po prostu zszokowana, niezdolna wydusić ani słowa. Zresztą on też. Stał przede mną prawdziwy Liam Payne, jeszcze bardziej przystojny niż w telewizji!&lt;br /&gt;- Katy? - zaczął nieśmiało. Zamurowało mnie. Nie rozumiałam o co za bardzo chodzi. Ale odezwał się do mnie, nie ważne, że nie moim imieniem. Właściwie to może mnie nazywać jak chce byle by tylko coś mówił. Uwielbiam słuchać jego głosu.&lt;br /&gt;- Tak - wydukałam w końcu. Nie wiem, czemu skłamałam, przecież nie nazywam się Katy. Nawet nie wiem o kim on mówił. Bo szybkiej bitwie mojego serca z rozumem, w końcu powiedziałam coś mądrego:&lt;br /&gt;- To znaczy nie. Nie jestem Katy, jestem Sanny. - czekając na jego odpowiedź zaczęłam się pocić ze strachu, co on sobie o mnie pomyśli. Jego oczy zaczęły się stopniowo rozszerzać, a jego mózg najwyraźniej pracował na najwyższych obrotach, myśląc jak mógł się pomylić i zaczepić nie tą dziewczynę co trzeba. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy a moje zdenerwowanie osiągnęło poziom maksymalny.&lt;br /&gt;- O Boże, przepraszam Cię.... Pomyliłem się, myślałem, że jesteś Ka...... że jesteś kimś innym. - powiedział szybko co chwilę łapiąc powietrze i zarumienił się. To było niesamowite, patrzyłam na niego a on się rumienił. Tak ... uroczo.&lt;br /&gt;- Nic nie szkodzi - odparłam starając się brzmieć w miarę normalnie co było trudne, bo moje serce wciąż biło nienaturalnym rytmem.&lt;br /&gt;- Ja jestem L....&lt;br /&gt;- Wiem, Liam z One Direction. Uwielbiam Was - uśmiechnęłam się i słodko przychyliłam głowę w bok, jak to zawsze robiła Emma. Tylko pewnie w moim wykonaniu wyglądało to jakbym nagle dostała skurczu prawopoliczkowego, no ale nie ważne.&lt;br /&gt;- Ooo, to miło! To co się przed chwilą stało... - starał się wytłumaczyć, ale najwyraźniej nie wiedział jak.&lt;br /&gt;- Wszystko ok, możemy o tym zapomnieć, jeśli chcesz.&lt;br /&gt;- O świetnie - uśmiechnął się. - Bo widzisz miałem się tu spotkać z dziewczyną i ty byłaś łudząco do niej podobna.... Mój błąd. - znów ten rumieniec. On chyba chce żebym dostała zawału na miejscu.&lt;br /&gt;- Spoko, to się zdarza, każdy popełnia błędy. Ale jestem pewna, że takie przywitanie jej się spodoba! - starałam się być nieco odważna i powiedzieć coś śmiesznego. Ale wyszedł z tego niezły suchar, bo zamiast rozśmieszyć chłopaka, znów go speszyłam.&lt;br /&gt;- Ha ha - próbował się śmiać z mojego suchego suchara, podziwiam go za to. - Dziękuję, starałem się być romantyczny.&lt;br /&gt;- Ha ha, udało ci się! Tylko pomyliłeś osoby - suchar numer dwa, Boże, robiłam z siebie jakąś idiotkę.&lt;br /&gt;- Dzięki - strasznie niezręcznie się zrobiło. - To jak, podobał ci się nasz ostatni teledysk?&lt;br /&gt;- Jasne, jest świetny! Nie mogę się doczekać następnego!&lt;br /&gt;- To dobrze. A co tutaj porabiasz? Jesteś na wakacjach, zgaduję?&lt;br /&gt;- Tak, a ty?&lt;br /&gt;- Ja też, to znaczy ja z chłopakami. Zgaduję, że gdzieś tu są, bo pewnie mnie śledzili, jak zawsze. Plus oni myślą, że ja nic nie wiem o tym. - I puścił do mnie oczko. Ja jednak analizowałam w głowie jego słowa... A więc są tu wszyscy... Tak strasznie chciałabym ich spotkać, zobaczyć jacy są naprawdę, a nie tylko wieczne oglądanie ich w youtube. Liam czytając mi w myślach, rzekł:&lt;br /&gt;- Mogę ci ich potem przedstawić, jak chcesz. Jestem ci coś winien po tej małej wpadce.&lt;br /&gt;- No co ty, to była bardzo miła wpadka. A poza tym bardzo chętnie ich poznam, tym bardziej, że.... - nie zdążyłam dokończyć bo nagle obok mnie pojawiła się Emma, wrzeszcząc:&lt;br /&gt;- OMG, ty jesteś Liam Payne?! Nie mogę uwierzyć, wy się znacie?! - Spojrzała na mnie i na chłopaka. Nie dając mi wyjaśnić dalej snuła swe przypuszczenia - I jeszcze się przytulacie, czyli jesteście razem! Sam, jak mogłaś to przede mną ukryć?!&lt;br /&gt;- NIE, NIE, my NIE jesteśmy razem! - Czułam, że trzeba jak najszybciej sprostować tą sytuację, zanim to wszystko zajdzie za daleko. Jednak było już nieco za późno bo nagle pojawiła się kolejna dziewczyna, która wrzeszczała jeszcze głośniej niż Emma (nie wierzyłam, że jest to możliwe), i jeszcze zwracała się do Liam'a.&lt;br /&gt;- TY ZDRAJCO, PODŁY ZDRAJCO! Na moich oczach obściskujesz się z INNĄ! Nienawidzę cię! - na serio, nie rozumiem po co krzyczeć tak głośno, skoro Liam stał pół metra od niej, a z tego co wiem nie był jeszcze głuchy. Chociaż zapewne po tym całym dzisiejszym cyrku ogłuchnie.&lt;br /&gt;- To jest właśnie Katy, moja dziewczyna - powiedział Liam.&lt;br /&gt;- Twoja BYŁA dziewczyna. - Poprawiła go Katy. - Koniec z nami, ty oszuście! - Następnie rzuciła mi wściekłe spojrzenie i pobiegła z płaczem wzdłuż plaży.&lt;br /&gt;Gdy zobaczyłam te wielkie zdziwienie a jednocześnie smutek i rozpacz w oczach Liam'a, powiedziałam:&lt;br /&gt;- Leć, jeszcze nie jest za późno. Uratujesz wasz związek. - mówiłam to tak jakbym na serio w to wierzyła, chociaż ta Katy wydawała się straszną zazdrośnicą i nie sądziłam aby bycie z nią na dłuższą metę miało jakiś sens. No, ale to jego decyzja, nie moja.&lt;br /&gt;- Dziękuje, właśnie tak zrobię, ona jest naprawdę świetna i nie chcę jej stracić! Ale ty nie jesteś na mnie zła, prawda? - to miłe, że troszczył się o mnie w sytuacji gdy jego związek właśnie się rozpadał.&lt;br /&gt;- Jasne, że nie. Przepraszam, że przeze mnie Katy się wściekła.&lt;br /&gt;- To nie twoja wina, przejdzie jej, mam nadzieję. - On sam wątpił w swoje słowa. - Dzięki za wszystko i do zobaczenia! - pomachał mi ręką i pobiegł śladami dziewczyny.&lt;br /&gt;Potem przez dobre pół godziny musiałam wyjaśniać Emmie każdy szczegół, ponieważ ona czasami trochę wolno rozumuje, ale w końcu załapała.&lt;br /&gt;- Wow, to niesamowite! - powiedziała, już spokojna. - Historia jak z bajki!&lt;br /&gt;Nagle przydarzyło się coś jeszcze jak za bajki, chociaż to wszystko było teraz bardziej jak sen. W naszą stronę szli właśnie chłopaki z One Direction: Zayn, z przodu, szedł pewnym krokiem, co chwilę poprawiając włosy i robiąc przy tym minę zawodowego modela; następnie Harry - z wielkim bananem na twarzy co chwilę z czegoś się śmiał z Niall'em, który jedną ręką gestykulował tak zamaszyście, że omal nie wybił oka Harry'emu a w drugiej trzymał kanapkę. Na końcu szedł Louis starając się zatrzymać chłopaków poprzez krzyczenie do nich i ciągłe wywracanie oczami. Tak to wyglądało w zwolnionym tempie. Gdy już do nas podeszli Em o mało co się nie zapowietrzyła.&lt;br /&gt;- Siema laski, ja jestem Harry, to jest Niall, Louis i Zayn. Poznałyście już Liam'a, prawda? - i zaczął się śmiać. Jak pięknie on się śmiał.... Po chwili reszta też zaczęła to robić, to znaczy wszyscy oprócz Louis'a. Niall o mało nie zwrócił jedzenia, a Zayn aż musiał się złapać Hazzy aby nie upaść z tego śmiechu. Stałyśmy tam jak jakieś idiotki pośrodku najprzystojniejszych gości na świecie i nie miałyśmy pojęcia co robić. Nawet brawurową Emmę przytkało. W końcu najstarszy z nich podszedł do nas i powiedział:&lt;br /&gt;- Wybaczcie moim dzieciaczkom, są trochę nierozgarnięci. - zmarszczył czoło. - Chodzi o to, że jak już pewnie zauważyłyście, Liam był w związku z niejaką Katy, którą miałyście okazję poznać. I wszyscy chłopcy chcieli aby on z nią zerwał bo ona jest taka.... No dobra, po prostu jest beznadziejna i dziwna! &amp;nbsp;Ale on nas nie słuchał, więc chłopcy chcieli sami jakoś doprowadzić do rozpadu ich związku, dlatego go śledzili. Chcieli jakoś dzisiaj zaaranżować zdradę Katy, ale ty ich najwyraźniej wyręczyłaś, bo Liam się tak jakby pomylił... - tu nawet Lou nie mógł powstrzymać się od małego uśmiechu pod nosem - Może to nawet lepiej, że ty to załatwiłaś, a nie oni, bo wiesz... w ich wykonaniu to mogłoby być niebezpieczne, i nie wiem czy by ktoś nie ucierpiał.&lt;br /&gt;- Żartujesz chyba?! To dobrze?! To źle, bardzo źle! To wszystko przez mnie! Przecież, przecież.... - byłam skołowana. Z jednej strony czułam się fatalnie, bo chyba nikt nie lubi niszczyć cudzej miłości, ale z drugiej strony pomogłam chłopakom z 1D.... zrobić coś złego, ale jednak im pomogłam.&lt;br /&gt;- Dziękuuujemy ci! - powiedział Harry biorąc mnie pod ramię i cmoknął mnie w policzek. Oczy Em rozszerzyły się niewiarygodnie, były niemal na pół twarzy! Zapewne moje też, może to lepiej, że siebie wtedy nie widziałam.&lt;br /&gt;- Hej, nie martw się - rzekł Niall, który wreszcie skończył z tą kanapką. - Zrobiłaś dobry uczynek, ponieważ Katy prędzej czy później i tak by go zraniła, nie?&lt;br /&gt;- Okej, skoro tak uważasz... Ale ja mu powiedziałam, żeby za nią poleciał i spróbował ją przeprosić...&lt;br /&gt;- CO ZROBIŁAŚ?! - chłopcy zakrzyknęli chórkiem. Jak ten orszak psów od Emmy z Mr. Sraczką na czele.&lt;br /&gt;- Ej no, najpierw tak ładnie ułatwiłaś nam sprawę a teraz ją komplikujesz? - Zayn był rozczarowany moim zachowaniem.&lt;br /&gt;- A wy nie powinniście wspierać kolegi, hę?&lt;br /&gt;- Nie jeśli jego laska to wiedźma! - odpowiedział Harry.&lt;br /&gt;- Okej, najpierw mnie uwielbiacie a teraz nienawidzicie, co za mieszanka uczuć!&lt;br /&gt;- Bo ty pomagasz im się zejść!&lt;br /&gt;- Hej, bo tak postępują normalni ludzie, a nie, że rozbijają związek kolegi i jeszcze się wściekają, iż jakaś dobra osóbka starała się to naprawić.&lt;br /&gt;- Mówiąc 'dobra osóbka' masz na myśli siebie? - spytał Niall.&lt;br /&gt;- Tak, a co? - odparłam.&lt;br /&gt;- Nic, tylko się upewniałem, czy dobrze myślę. - odparł nieśmiało&lt;br /&gt;- Okeeej... - to było troszkę dziwne, ale chyba na tym polega urok tego blondyna, nie? Nieśmiały słodziak!&lt;br /&gt;- Dobra, uspokójmy się. Na razie nie wiemy na czym stoimy, bo nie wiadomo czy Katy przebaczy Liam'owi tę 'pomyłkę' czy nie. - Jak na komendę na słowo 'pomyłka' wszyscy zaczęli się śmiać. Nawet Louis i Emma.&lt;br /&gt;- Hej, co was tak śmieszy? Ja tu jestem zdruzgotana przez to wszystko! - rzekłam obrażona.&lt;br /&gt;- Przepraszam, ale wiesz jak to śmiesznie wyglądało? Liam podchodzący do jakiejś obcej dziewczyny i ta twoja mina... Żałuj, że siebie nie widziałaś! - Lou dalej się uśmiechał.&lt;br /&gt;- Ale tak na serio powinniśmy z dalszą akcją się wstrzymać i dowiedzieć się co z naszą słodką parką. - to był Zayn.&lt;br /&gt;- Hej, a może byście wpadły do nas na imprezę w takim razie? Dzisiaj, o 18.00, zaproszenie macie od samych One Direction! - powiedział Harry.&lt;br /&gt;- Może być, loczku, to twój jedyny dobry pomysł dzisiaj. - Louis ironicznie zachwalał kolegę. - Dajcie nam swoje numery to napiszemy wam adres i dokładne szczegóły spotkania. - Po czym wymieniliśmy się z Louis'em telefonami.&lt;br /&gt;- Dobra to my lecimy, bo skończyło się jedzenie. - nie trudno zgadnąć czyje to słowa.&lt;br /&gt;- PAAA, do zobaczenia! - wydarli się chłopcy na całą plaże, co mi bardzo się podobało, zwłaszcza, że akurat nadeszli Pan Sraczka i świta, którzy widzieli jak gadam z chłopakami STO RAZY przystojniejszymi niż oni sami. I to w dodatku JA gadam, nie Emma!&lt;br /&gt;- Hej czekajcie, tak przy okazji to jesteśmy SANNY i EMMA! - tym razem to moja przyjaciółka miała głowę na karku i w porę nas przedstawiła chłopakom. Myślę, że po prostu chciała się wreszcie odezwać.&lt;br /&gt;No cóż za 4 godziny byłyśmy umówione na imprezę u One Direction. Ha, to przecież normalka w naszym życiu. Oczywiście wcale nie stałyśmy zamurowane jakieś pół godziny po tym zdarzeniu, na plaży, analizując tą rozmowę ponad sto razy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okej, więc szykuje się impra, postaram się ją jakoś ciekawie zorganizować. &amp;nbsp;:D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sorki, za wszystkie błędy i bezsensownie wypowiedzi, dopiero zaczynam + jest właśnie północ, więc wybaczcie, proszę. &amp;lt;3&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KOMENTUJCIE, BŁAGAM!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Jak wam się podoba główna bohaterka?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy sądzicie, że dobrze opisałam chłopaków, czy może charakter któregoś z nich się wam nie podoba?&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Mile widziane wszelkie UWAGI! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buziaki,&lt;br /&gt;Mika &amp;lt;3&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7228100271863246944-7711262853206323839?l=lovejoylaughter.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/feeds/7711262853206323839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/rozdzia-2.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/7711262853206323839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/7711262853206323839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/rozdzia-2.html' title='Rozdział 2'/><author><name>Mika</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01274426782035881456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/-t0-mP1uDt4Y/Txc4zU10tYI/AAAAAAAAACo/zju3D0F0FbQ/s220/tumblr_lqkf65wyvb1qe1kseo1_500.png'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7228100271863246944.post-197149359021528562</id><published>2012-01-17T13:16:00.000-08:00</published><updated>2012-01-17T13:19:10.095-08:00</updated><title type='text'>Rozdział 1</title><content type='html'>&lt;strike&gt;No. 1, jedziemy z tym koksem.&amp;nbsp;&lt;/strike&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedziałam na tej głupiej plaży i grzebałam w tym głupim piasku ubrana w najgłupszy strój kąpielowy na świecie. Lato, koniec szkoły, wymarzone wakacje rozpoczęte. Poprawka: wymarzone to one chyba były dla Emmy, mojej najlepszej kumpeli, która w najlepsze zabawiała się z chłopakami. Moim jedynym przyjacielem był ten oto piasek. W sumie, jakby na to popatrzeć z innej strony, miałam teraz przy sobie więcej przyjaciół niż ona. Tych ziarenek piasku było miliony. "Ha, moi chłopcy" - pomyślałam. Po chwili spostrzegłam, że Emma zbliża się do mnie ze swoją zgrają psów, które dosłownie chodzą za nią ciągle i robią wszystko na jej zawołanie.' Zrób to, przynieś tamto! ' Bla, bla, bla. Zakładam, że jakby powiedziała ' Wysikajcie się pod tamtym drzewem! ' to wszyscy zaczęliby się ścigać, kto pierwszy to zrobi. Byłam takim idealnym przeciwieństwem tej królowej. Nie zrozumcie mnie źle, ona była bardzo fajna, naprawdę. Tylko trochę jej czasami odbijało jak przebywała z chłopakami. To poczucie władzy, którego ja nigdy nie zaznałam.&lt;br /&gt;- Dawaj, Sanny, słońce świeci, morze wzywa, a ty grzebiesz w tym piasku! - zawołała uśmiechnięta od ucha do ucha.&lt;br /&gt;- Taak, no dawaj chodź! - zakrzyknął jej orszak jak na jakimś obozie harcerskim.&lt;br /&gt;Zmrużyłam oczy i odpowiedziałam:&lt;br /&gt;- Tak się składa, że właśnie sobie coś tu buduję. Fort oddzielający mnie od was - z natury byłam szczera, odważna i otwarta. Zapewne to mój wygląd odstraszał ludzi. Normalka.&lt;br /&gt;- Hej - Emma położyła mi rękę na ramieniu a następnie zerknęła na chłopaków. - Możecie nas na chwilę zostawić?&lt;br /&gt;- Jasne! - powiedział wysoki blondyn w szortach w kolorze sraczki. Zapewne ich generał główny. Pan wielkie.sraczkowate.gacie. A stojący obok niego pryszczaty chudzielec rzekł:&lt;br /&gt;- Może ci coś przynieś, Sanny? Jak coś to mów! - uśmiechnął się. Ja też się uśmiechnęłam ale najsztuczniej jak umiałam. To wszystko była jedna wielka sztuka, kierowana przez Em. Oni po prostu chcieli się jej podlizać.&lt;br /&gt;Kiedy odeszli mruknęłam:&lt;br /&gt;- Czyżby pan pryszcz.na.patyku próbował wykopać pana wielkie.sraczkowate.gacie z pozycji dowódcy? Ta historia ciekawie się rozwija...&lt;br /&gt;- Co tam mówisz? - powiedziała moja przyjaciółka. - Hej, Sam*, przepraszam, że cię tak trochę olewam. Ja wiem, to jest złe, już nie będę, obiecuje. Wybaczysz mi? - I wtedy wbiła we mnie te swoje wielkie, brązowe oczy, piękne jak cała reszta jej ciała. Jakby ją bogowie wymodelowali z najlepszej gliny a na mnie zostawili te ostatki. Kręcone włosy opadały delikatnie na szczupłe ramiona, pod którymi znajdowała się chuda talia i patyki zamiast nóg. Tyle.&lt;br /&gt;- Tak, tak, jasne, że ci wybaczę. Tylko to trochę męczące, że tak wszyscy się za tobą uganiają.&lt;br /&gt;- Ależ oni nawet nie są ładni! I ja ich nie chcę, serio, możesz sobie ich&amp;nbsp;wziąć.&lt;br /&gt;- Nie dzięki, te owłosione mały mnie z lekka przerażają. - I zaczęłyśmy się śmiać, obgadując ich wszystkich po kolei. A ci siedzieli tylko w barze, parę metrów od nas i uśmiechali się przyjaźnie czekając aż królowa ich wezwie. Mnie interesowali tylko jedni chłopcy. A właściwie była ich piątka. One Direction.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;----------------&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia sytuacja się powtórzyła ale mi to w sumie nie przeszkadzało odkąd odkryłam, że szanowni 1D są NA TEJ SAMEJ PLAŻY CO MY. Boże, ja nawet w to nie wierzę, ale tak napisał Harry na twitterze, a ponieważ chłopcy to potwierdzili, uznaję, że nie był on wtedy pijany i nie wymyślił tego. Tak więc od 8 rano siedzę na tej plaży wypatrując ich, udając, że interesują mnie rozmowy królowej z jej plebsem.&lt;br /&gt;Wszyscy mieli dzisiaj inne szorty oprócz Pana Sraczki &amp;nbsp;(skracam nazwę, tamta za długa), który najwyraźniej lubi te swoje ohydne w kolorze gacie. A Emma najwyraźniej nie ma nic przeciwko temu, bo coraz częściej z nimi gada. Taak, oto cała ja: nie mam własnego życia, więc oglądam życie innych. Stałam tam obserwując ich i będąc jednocześnie tyłem do wejście na plażę. Nagle poczułam na swoim brzuchu czyjeś ciepłe dłonie i usłyszałam głos szepczący mi do ucha:&lt;br /&gt;- Witaj kochanie, już jestem...&lt;br /&gt;Odwróciłam się, cała posrana ale jednocześnie wściekła, że jakiś zboczeniec chce mnie zgwałcić i to jeszcze na publicznej plaży!&lt;br /&gt;- NO CO TO MA ZNA.... - chciałam mu wykrzyczeć prosto w twarz ale ta twarz była mi bardzo znajoma.... aż za znajoma...&lt;br /&gt;- OMG, TO TY! - zatkało mnie. Nawet nie mogłam wymówić jego imienia, tak zajebiście wyglądał w świetle słońca, na plaży bez koszulki.... i jeszcze wiatr mu rozwiewał te jego włosy....&lt;br /&gt;- Z ONE DIRECTION.... - tylko tyle umiałam z siebie wydusić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #444444;"&gt;_________________________________________________________________________________&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* prawdopodobnie Sam to nie jest skrót od Sanny, ale powiedzmy, że tak jest. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra, to moje pierwsze opowiadanie o 1D, więc proszę nie czepiajcie, się, wiem, że jest z lekka nudne, ale akcja rozwinie się w następnym rozdziale, obiecuje ! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak przy okazji jestem &lt;u&gt;@ItsMika1D&lt;/u&gt; na twitterze, wszelkie uwagi kierujcie pod tym adresem lub w komentarzach poniżej. Uwielbiam One Direction jak już pewnie zdążyliście zauważyć, więc postanowiłam napisać opowiadanie o nich i muszę przyznać, że sprawia mi to niesamowitą przyjemność! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W komentarzach poniżej możecie &lt;u&gt;ZGADYWAĆ&lt;/u&gt; jakiego chłopaka z One Direction spotkała Sam, każdej zwyciężczyni obiecuje dedykację jednego rozdziału + shoutouty na twitterze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam i mam nadzieję, że się Wam podobało! :)&lt;br /&gt;KOMENTUJEMY, KOMENTUJEMY! Bo bez tego nie powstanie ciąg dalszy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mika &amp;lt;3&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7228100271863246944-197149359021528562?l=lovejoylaughter.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/feeds/197149359021528562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/siedziaam-na-tej-gupiej-plazy-i.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/197149359021528562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/197149359021528562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2012/01/siedziaam-na-tej-gupiej-plazy-i.html' title='Rozdział 1'/><author><name>Mika</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01274426782035881456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/-t0-mP1uDt4Y/Txc4zU10tYI/AAAAAAAAACo/zju3D0F0FbQ/s220/tumblr_lqkf65wyvb1qe1kseo1_500.png'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7228100271863246944.post-5814854356604003729</id><published>2011-12-17T04:56:00.000-08:00</published><updated>2011-12-17T04:56:32.746-08:00</updated><title type='text'>No to zaczynamy.</title><content type='html'>Siema, jestem tutaj pierwszy raz, więc jeszcze za bardzo nie ogarniam blogspota, ale obiecuję to jak najszybciej zmienić. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie nikt tego nie będzie czytał, ale jeśli jednak ktoś tu zawita to proszę o parę wskazówek dotyczących blogowania tutaj. :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle na razie. Postaram się tu być jak najczęściej, więc wpadajcie często!&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #777777; font-family: Georgia, serif; font-size: 14px; font-style: italic; line-height: 18px;"&gt;♥&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7228100271863246944-5814854356604003729?l=lovejoylaughter.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/feeds/5814854356604003729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2011/12/no-to-zaczynamy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/5814854356604003729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7228100271863246944/posts/default/5814854356604003729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lovejoylaughter.blogspot.com/2011/12/no-to-zaczynamy.html' title='No to zaczynamy.'/><author><name>Mika</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01274426782035881456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/-t0-mP1uDt4Y/Txc4zU10tYI/AAAAAAAAACo/zju3D0F0FbQ/s220/tumblr_lqkf65wyvb1qe1kseo1_500.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
