Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 17 kwietnia 2012

Chapter 2

{Lena}

Weszłam na palcach do gabinetu i usiadłam na jednym z wielkich foteli tam zamieszczonych. Wtem odwróciłam głowę, a obok mnie siedział nie kto inny jak Zayn. Głowę miał zwróconą w dół, a ręve schowane w kieszeniach czarnych rurek. Zadrżałam, a moje serce znowu zaczęło szybciej bić. Jestem sam na sam z nim w pokoju. Nie trwało to długo, bo po chwili weszła dyrektora mierząc nas wzrokiem.
- Malik. Mellark. O jak się ładnie złożyły nazwiska. - Zaśmiała się z własnego, mało śmiesznego żartu. 
- Najpierw ty. Zayn. - Wskazała linijką na bruneta. Zaczynała mnie przerażać. Bałam się czego może ode mnie chcieć. Nigdy nie wzywała mnie tu z powodu innego niż pochwały. - Myślisz, że ja o niczym nie wiem, tak? Myślisz, że cotygodniowe uciekanie z lekcji i nie stosowanie się do regulaminu szkoły ujdzie ci na sucho? No? Co masz mi do powiedzenia?
- Nic a nic, pani dyrektor. - Powiedział pewny siebie chłopak. Nie obchodziła go najwyraźniej kobieta przed nim stojąca. Igrał z ogniem .
- Żartujesz sobie ze mnie? Mam ci pokazać dowody na kamerach?
- Mamy tu kamery? Kiedy je pani kupiła? - Udawał zaskoczonego. Co fakt, to fakt, nasza szkoła nigdy nie była zbyt nowoczesna. 
- Malik. Uważaj. 
- Pani mi grozi? To chyba niezgodne z regulaminem, prawda? - Zayn miał przygotowaną odpowiedź na wszystko.
Westchnęła. Chyba zrozumiała, że z nim nie wygra. 
- Posłuchaj, nie możesz tak dłużej. Nie będę tolerowała twoich wybryków. Od dzisiaj aby poprawić swoje oceny będziesz miał korepetycje. 
- Z Panią?!
- Nie! Nie ze mną. Z nią. - Wskazała na mnie. Cholera. Co?!
- Ze mną? - Spytałam tak samo zszokowana jak Zayn. 
- Tak, owszem. Po to cię tu wezwałam. Mam do ciebie prośbę, abyś nauczyła czegoś tego niesfornego chłopaka. 
Jak na komendę obydwoje spojrzeliśmy na siebie. Szkoda tylko, że podczas gdy moje serce fikało koziołki ze szczęścia, w jego oczach zobaczyłam niechęć i obrzydzenie do mnie. Spuściłam głowę. 
- Dobrze, jak pani chce. 
- Świetnie! Możecie już zatem iść. Za tydzień chce zobaczyć raport z zajęć i rezultaty! 
Wyszłam równie cicho jak weszłam. Chłopak nie odezwał się ani słowem, co jeszcze bardziej mnie utwierdziło w przekonaniu, że mnie po prostu nie lubi. On spokojnie udał się w stronę klasy a ja poszłam do łazienki wytrzeć łzy spływające po moich policzkach. Nie mogłam przecież w takim stanie pokazać się w klasie. Wszyscy zaczęliby się śmiać, znowu byłabym pośmiewiskiem całej klasy. Najwyraźniej życie nie jest takie kolorowe jak w filmach. Chłopcy, których ty uwielbiasz, nie zwracają na ciebie najmniejszej uwagi. I to nie jest tak, że gdy cały twój świat się wali on nagle przyjdzie, przytuli, pocałuje. Nie. On ma cię w dupie. Jak reszta tego świata. Możesz liczyć tylko na siebie. Tylko co jeśli nie jesteś w stanie racjonalnie myśleć, a dopiero działać? Siedziałam tak skulona, myśląc o życiu przez parę minutek, aż w końcu pozbierałam się, przemyłam twarz zimną wodą i wolnym krokiem ruszyłam na lekcję. Nie chciałam go tam znowu zobaczyć, ale nie miałam wyboru. To była druga rzecz, której nienawidziłam w tym świecie. Nikt nigdy nie pytał się ciebie o zdanie, po prostu wydawano polecenia, które należało wypełniać. Byłam po prostu nikim. Jednym z wielu identycznych ludzi, chodzących po tej Ziemi. Nigdy dla nikogo nie miałam większego znaczenia i pewnie tak już pozostanie. Czasami trudno jest się utrzymać w świecie, w którym musisz dostosowywać się do aktualnych trendów. Weszłam do klasy niezauważona przez nikogo. Usiadłam i czułam na sobie spojrzenia całej klasy. Jedynie Victoria pytała się co chwila czy wszystko okej, a ja potakiwałam głową, pragnąc aby ten dzień dobiegł już końca. Na nieszczęście pani z biologii wezwała mnie do odpowiedzi.
- No Lena, wymień mi różnice między zwierzętami a ludźmi.
- Zwierzęta mają serce.
- A ludzie nie?
- Nie.
Potem nie chciałam już nic więcej mówić, zresztą nie byłam w nastroju. Klasa oczywiście w śmiech, że taka kujonka jak ja czegoś nie umie. Super dzień, nie ma co.
Jedynym powodem do szczęścia był Harry i Louis, którzy wybrali się z nami na miasto po lekcjach. Hazza nawet zostawił swoje plastikowe koleżanki dla mnie. Cały czas obejmował mnie ramieniem, mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Muszę przyznać, że czułam niesamowitą satysfakcję patrząc na miny przechodzących dziewczyn, które z pewnością chciałaby być w ramionach Harry'ego, tak jak ja teraz. Chłopak jeszcze co chwilę mnie spychał na bok swoją wielką pupą, przez co ciągle się śmialiśmy. Szczerze mówiąc, parę lat temu nigdy bym nie pomyślała, że on będzie taki popularny. Nawet teraz w to nie wierzę, nie mam pojęcia na co te wszystkie laski lecą. Kiedy rok temu się pocałowaliśmy musiałam myć zęby przez godzinę i zjeść chyba z 20 miętówek, tak niedobrze mi było.
Szliśmy rozmawiając na różne tematy, śmiejąc się, plotkując. Słońce było jeszcze wysoko kiedy kupiliśmy sobie kolorowe żelki i usiedliśmy na starym murku porośniętym gąszczem patrząc na rozciągające się przed nami pole. Dawno temu obiecałyśmy sobie z Victorią, że kiedy już dorośniemy założymy tu nasz mały sekretny ogródek. Ale cóż lata mijają, a ogródka jak nie było tak nie ma. Szkoła pożera nam większość czasu.
- Łap! - krzyknął Louis rzucając we mnie jedzeniem.
- Co... - nie ogarnęłam, przez co dostałam w nos.
- No łap! - Odparł Lou rzucając jeszcze raz. Tym razem piękne to zjadłam.
- Ładny aport. - Zaśmiał się Hazza.
- Chyba ładny rzut! - Zaprotestował Lou.
- Ja ci dam aport! - Rzuciłam się na Hazzę, łapiąc go od tyłu i siadając mu na plecach. Jedynie wśród moich przyjaciół czułam się taka rozluźniona, w szkole nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła. Victoria się śmiała a Louis jak szalony rzucał we mnie żelkami. Po chwili bitwy zepchnęłam Loczka z murku, przez co wylądował na ziemi, na trawie. Zaczęłam się śmiać, ponieważ jego włosy były zielone, pełne różnych nasionek.
Victoria spojrzała na zegarek:
- Hmmm, muszę spadać. Mama kazała mi być dzisiaj wcześniej w domu. A ty Lenny, masz chyba zajęcia z Zayn'em, c'nie? - Mrugnęła do mnie porozumiewawczo.
- CO? - Zdziwił się Lou. - Z tym Zayn'em?! - Powiedział to jednak nieco za głośno, bo Harry także usłyszał.
- COOO, chyba  żartujesz! Nie puszczę cię tam! - Tupnął nogą.
- Cicho tam bądź na dole. Nie rozumiesz, ja muszę iść. - Powiedziałam im o rozkazie pani dyrektor. Nie miałam wyboru.
- Hm, to cienko. Zawsze możesz powiedzieć, że nie mogłaś. Myślę, że Zayn nie jest z byt chętny do nauki - rzekł Louis. - Idziemy? Ja też jestem już dzisiaj umówiony!
- Uuuu, z kim? - Victoria zaraz zaczęła się dopytywać.
- Z taką jedną laską. Oczarowałem ją moimi wdziękami. - Odparł Lou z wrodzoną skromnością.
- Chyba moimi! - odkrzyknął Styles z dołu. - Nie zapominaj, że to ja ci ją załatwiłem, więc lepiej tego nie spieprz bo będzie na mnie.
- Jejku, rodzice już dzwonią po mnie! - Vic wyciągnęła telefon z kieszeni i zaczęła coś szybko mówić.
- To jak? - Spytał Louis biorąc plecak z ziemi.
- Ach, nie chcę mi się iść. Tak tu ładnie.... Ja mam jeszcze godzinę do spotkania z nim, nie chcę być za wcześnie.
- Haha, okej, rozumiem cię. Ale w takim razie zostaniesz tu sama?
- Ja z nią zostanę! - Wydarł się Hazza z dołu. Całkowicie o nim zapomniałam.
- Dobrze, kochanie, tylko mi jej tu nie zgwałć!
Harry pokazał mu język, po czym Louis z Victorią udali się w kierunku domu. Machałam im jeszcze długo, zanim zniknęli za zakrętem budynku. Kiedyś mieściła się tam nasza ulubiona cukiernia, ale niestety musieli ją przenieść. My jednak dalej przychodziliśmy w to miejsce.
- To jak? - odezwał się mój loczkowaty przyjaciel.
- Co jak? - spytałam.
- Idziesz tu do mnie czy mam tam po ciebie przyjść?
- Zabrzmiało groźnie. - Uśmiechnęłam się.
- O to chodziło!
Usiadłam na murku,  następnie powoli, powoli zaczęłam się zsuwać, aby w końcu zeskoczyć wprost w ręce Harry'ego.
- Mam cię grubasie!
- No dzięki wiesz. Już staram się przejść na dietę, ale....
- Przecież żartuję. Ścigamy się kto pierwszy do tego drzewa?
- No ja ni.... - Ale nie mogłam dokończyć, bo mój przyjaciel pociągnął mnie mocno za sobą i w dwójkę zaczęliśmy biec. Gdy byliśmy już na miejscu o mało mi płuca nie wypadły, strasznie się zmęczyłam.
- Co tam, nie mamy kondycji? - Skomentował mój wygląd Harry.
- Ha, Ha, Ha - odrzekłam, nie mając już nawet siły się zaśmiać. Zamiast tego położyłam głowę na trawie i wsłuchiwałam się w piękną ciszę, dopóki on nie walnął swego cielska obok mnie.
- Ała, weź uważaj. Zasłaniasz mi słońce - obruszyłam się.
- Oooopss - powiedział ironicznie i położył się na moich brzuchu tak, że już w ogóle nie docierały do mnie jasne promienie zachodzącej gwiazdy.
- Uchh, nie mogę oddychać! - wtedy dopiero zszedł ze mnie i leżeliśmy tak przez chwilę w ciszy. Ale Harry jak to Harry długo nie poleży spokojnie.
- Co to za akcja z tym Zayn'em? Mam mu przywalić?
- Nieee. - Mimowolnie się uśmiechnęłam. - Ja wiem, że ty szukasz tylko pretekstu żeby coś mu zrobić, ale sorry, nie tym razem.
- Szkodaa, no. Ale i tak to zrobię, później. Jestem mu to winien. Co on sobie dzisiaj wyobrażał, podchodzi do nas, jakbyśmy byli jego najlepszymi przyjaciółmi....
- Może starał się być miły?
- Chyba żartujesz? On, miły? Lenny, znam go, on NIGDY nie jest miły i NIGDY nie robi rzeczy bezinteresownie. Czegoś od was chciał i tyle. - Hazza gestykulował zamaszyście, był wyraźnie podekscytowany. Kolejna osoba z lokami, która ma nieco za dużo energii. Mi to osobiście nie przeszkadza, bo dzięki niemu trochę tego pozytywizmu przechodzi na mnie, dodając mi otuchy.
- Haha, ale co my możemy mu dać? My nic nie mamy! - Wzniosłam ręce w niebo.
- Oj tam, oj tam, jak to nic? Mnie masz!
- Hazziątko moje małe!
- Tylko nie małe, no.
- Ale jesteś jak taki mały braciszek, którego nigdy nie miałam.
Cóż, to była prawda. Jestem jedynaczką. I w dodatku tak samo jak Victoria mieszkam tylko z mamą w małym, jednorodzinnym domku. Jest pomalowany na jasny beż. Nasz tata nas zostawił gdy..... po tym gdy mama miała ten straszny wypadek. Motocyklista w nią wjechał... Długo była w szpitalu, ale niestety lekarze nie mogli nic zrobić. Jest teraz niewidoma.  Znaczy się czasami coś tam widzi, ale rzadko. Ojciec najwyraźniej nie chciał mieć ślepej żony, więc szybko wyjechał. Mimo to mama się nie poddaje - codziennie się uśmiecha, normalnie funkcjonuje i nawet dalej maluje. Nie wiem jak ona to robi, ale od zawsze była artystką i dalej jest. Mnie też wychowuje w tym kierunku. Kiedy byłam mała kupiła mi gitarę i nauczyła śpiewać, pokazywała jak odpowiednio trzymać pędzel, jak dobierać barwy....
- Paaaatrz jaki jestem duży! - Harry wstał i zaczął udawać potwora, po czym rozpoczęła się bitwa na łaskotki.
- Dobra, dobraaaa, wygrałaś, tylko mnie zostaw! - To był jego mały sekrecik, taki słaby punkt. Aby ujarzmić tego nadpobudliwego chłopaka trzeba było zastosować łaskotki. Wiedzieli o tym tylko nieliczni i do tej grupki nie zaliczały się plastikowe dziewczyny.
Obydwoje usiedliśmy na ziemi i zaczęliśmy wygrzebywać sobie z włosów kawałki traw i nasion. Jak takie małe małpki. Harry jak zawsze próbował zakręcić moje włosy w loczki, ale raz stworzona sprężynka zaraz się prostowała i powracała do swojego pierwotnego ułożenia.
- Mówię ci już chyba setny raz, nigdy ich nie pokręcisz.
- Zobaczysz, że kiedyś mi się uda!
- Nie sądzę.
- I tak i tak masz ładne, więc uśmiechnij się! - I wyszczerzył się do mnie, po czym spojrzał na swój zegarek.
- No, no, za chwilkę masz z tym debilem lekcje. Odprowadzę cię, co?
- Ok. - Podałam mu rękę i ruszyliśmy wolnym krokiem po nasze plecaki, a następnie w kierunku drogi. Żadnemu z nas wyraźnie się nie spieszyło.

Słońce już niemalże znikało a my dochodziliśmy do małego domku z cegły. Nacisnęłam lekko już wytarty dzwonek ale odpowiedziała mi głucha cisza. Zapukałam delikatnie - ciągle nikt nie odpowiadał.
- Hm, może go nie ma. Spadamy? - spytał Hazza z nadzieją.
- Niee, spróbuj teraz ty.
Harry jak walnął w te drzwi, to myślałam, że je rozwali. Ale tym razem Zayn otworzył - miał bardzo skwaszoną minę gdy zobaczył mojego przyjaciela.
- Nie lubię niezapowiedzianych gości - skomentował Mulat.
- A to szkoda. - Hazza zacisnął zęby i przysunął się bliżej niego. Szybko zareagowałam stając między dwoma wrogami, twarzą do Styles'a.
- Hej, hej, spokojnie. Dziękuje ci, że  mnie odprowadziłeś, możesz już iść. - Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
- Na pewno dasz sobie radę?
- Tak.
- To trzymaj się i dzwoń jak coś. Z chęcią wpadnę. - Na pożegnanie rzucił mordercze spojrzenie Zayn'owi, po czym odszedł.
- Zapraszam więc. - Chłopak wprowadził mnie do środka. Przede mną rozciągał się długi korytarz. Zayn prowadził mnie wzdłuż niego, a ja rozglądałam się wokół badając pomieszczenie. Ściany wymalowane były na kolor ciemno-zielony, przez co wszystko wydawało się takie smutne i szare. Z lewej strony zobaczyłam kuchnię wraz ze stołem i paroma krzesłami, lecz tylko dwa z nich były odsunięte. Reszta wyglądała na dawno nietknięte. Z prawej natomiast była toaleta, a dalej pokoje - jeden był kogoś, a drugi jego - drzwi były lekko uchylone i mogłam zobaczyć ubrania wszędzie porozwalane, komputer, niepościelone łóżko i parę paczek papierosów.
- Nie wciskaj nosa tam gdzie nie trzeba. - Mruknął i zamknął drzwi tuż przede mną.
- Tutaj. - Powiedział pokazując ręką na duże wejście, za którymi znajdował się salon. Dwie kanapy, fotel oraz telewizor. Na stoliczku do kawy leżały już przygotowane książki.
- O widzę, że jesteś gotowy. - Postanowiłam się wreszcie odezwać.
- Tak, niestety.
- To od czego chcesz zacząć? - spytałam siadając.
- Zależy od czego ty chcesz. - Odparł przysuwając się do mnie bliżej i siadając tuż obok.
- No nie wiem, chemia, fizyka, angielski? - Czułam jak zaczynam się rumienić skrępowana jego bliskością.
- Coś innego miałem na myśli. - Powiedział i zaczął bawić się moimi włosami. Serce biło mi jak szalone a twarz wyglądała jak dojrzały pomidor.
- Nie...ni. nie wiem czy to jest dobry pomysł....
- Ależ tak. - Objął mnie ramieniem. - Zabawimy się, co ty na to?
- Cccoo? - Lekko mnie zszokował, nie byłam pewna do czego jest zdolny.
- Ślicznie się rumienisz.
- Serio?
- Nie, żartowałem. Wyglądasz jak niezły burak. Jakbyś się naćpała. Och, przepraszam, przecież takie kujonki jak ty nawet nie wiedzą co to znaczy.... - Zaczął się lekko śmiać, a ja już nie wiedziałam czy miał to być żart czy nie.
- Doobra... To czego nie rozumiesz? Coś ci wytłumaczyć?
- Hm. - Zamilkł na chwilę. - Czemu jeszcze nie rzuciłaś mi się w ramiona, jakby to zrobiła każda inna dziewczyna?
- Zayn, przestań.
- Nie, serio. Nie lecisz na mnie? Przyznaj się, widzę to po tobie.
Myślałam, że się spalę ze wstydu.
- Przejdźmy do rzeczy.
- Dobra, skoro nalegasz. - Zaczął główkować nad kolejną obrazą w moim kierunku. I wymyślił. - Myślałaś kiedyś o przejściu na dietę? - Rzekł lustrując moją talię wzrokiem.
- Co? To miało być śmieszne? - Starałam się mu jakoś mądrze odpowiedzieć, ale wiem że mi nie wychodziło.
- E e. - Zaprzeczył ruchem głowy, po czym dodał - Żałosne, jak to całe twoje życie.
- Co.... co ty sobie wyobrażasz? Że kim ty jesteś?
- Na pewno kimś lepszym niż ty.
- Że co? W szkole...
- Szkoła to gówno. Nie mówię o niej.
- To o czym?
- O życiu. Taka niby mądra, a tu proszę....
- Możesz przestać? Chcesz się uczyć, czy nie?
- Jasne że nie. Możemy już właściwie skończyć i tak za dużo czasu na ciebie zmarnowałem. Idź lepiej pobawić się w piaskownicy ze swoimi koleżankami. - Parsknął wstając.
Nie mogłam już dłużej wytrzymać. Ja już nawet nie chciałam jego miłości, pragnęłam tylko akceptacji. Czemu on musiał być taki brutalny wobec mnie, kiedy chciałam mu tylko pomóc? Wykonywałam polecenia pani dyrektor.... Świetnie. Chłopak, który mi się podoba, nienawidzi mnie tak bardzo jak ja go kocham. Pojedyncze łzy zaczęły zbierać się w moich oczach a w gardle miałam już wielką gulę. Korzystając z okazji, że Zayn na chwilę wyszedł, czym prędzej czmychnęłam do wyjścia. Zdążyłam tylko ujrzeć jego głowę wystającą z kuchni i ten okropny, ale zarazem piękny śmiech.... Nie cierpiałam samej siebie, za to  że moje serce wybrało właśnie jego. Gdy wyleciałam na dwór, był już zmierzch. Biegnąc przed siebie pozwoliłam moim łzom całkowicie popłynąć i z całym impetem wpadłam do domu Victorii. Rzuciłam się na jej łóżko. Siedziały tam w dwójkę z Danielle i na mój widok aż oniemiały.
- Lenny, skarbie, co jest? - Danielle pogłaskała mnie po głowie.
- Z.. Za....Zaynn. - Wyszlochałam bardziej w poduszkę niż do nich.
- Wiedziałam. - Victoria zacisnęła dłonie w pięści. - Wiedziałam, że ten cholerny idiota ją zrani. Wiedziałam. Dzwonie do Harry'ego.
Gwałtownie się podniosłam, cała mokra z płaczu.
- Nie!
- Czemu?
- Nie chcę, żeby on mu dowalił z mojego powodu. To nie jest takie ważne. Serio. Pogadam z nim jutro  w szkole.
- Jak to nie jest takie ważne? - Teraz i Danielle się oburzyła. - Zasługuje aby dostać po mordzie! Nikt nie będzie ci tak dokuczał!
- Dokładnie! - Poparła ją Victoria. - A teraz powiedz nam co się stało.
Usiadłam, dziewczyny mnie przytuliły, a ja opowiedziałam im całe nasze spotkanie. Kątem oka dostrzegałam tylko narastającą wściekłość Vic. Gdy skończyłam dziewczyna wybuchnęła:
- Idę do niego. Niech się szykuje. Jak nie od Harry'ego, to ode mnie mu się dostanie!
- Nie, Vic, proszę cię...
- Przestań, Lena. Mi na nim nie zależy, mogłabym go równie dobrze przejechać kosiarką i nie ruszyłoby mnie to. Idę. Wrócę za chwilkę.
Chciałam zaprotestować, ale Danielle mnie mocno przytuliła i jedynie co miałam teraz przed oczami to jej kręcone, ciemne włosy. Siedziałyśmy tak przez dobre parę minut, aż całkowicie się uspokoiłam. Potem zrobiłyśmy sobie kakao i oglądałyśmy książki, które Vic miała na półce. Same romanse i kryminały. O wiele lepiej się poczułam. Gadałyśmy się i śmiałyśmy przez dość długi czas, aż zaczęłam się martwić co moja przyjaciółka może tak długo u niego robić.... Zrobiło się już całkowicie ciemno.
Nagle przez drzwi wpadła Victoria i usiadła na łóżku.
- Wszystko ok? - Zaczęła Danielle.
- Właśnie, długo cię nie było... Mówił coś? - Spytałam.
- Tak.... Nie.... Nie ważne. To znaczy niezbyt wiele mówił. Ochrzaniłam go, ale wiecie, Zayn jak Zayn wiele się nie przejął.
- Nic a nic nie powiedział?
Victoria tylko pokiwała głową i poszła do łazienki. Popatrzyłyśmy na siebie porozumiewawczym wzrokiem z Danielle, ale przez cały wieczór nie udało się wycisnąć ani słowa z naszej koleżanki. Była jakaś taka niema i nieobecna.... Pytanie tylko, co takiego zdarzyło się u Zayn'a.....


_________________________________________________________________________________



Tak więc oto mamy dwójeczkę. Jest to po części ciąg dalszy wprowadzenia, można tutaj poczytać nieco o codziennym życiu naszych bohaterów, które jak widzicie nie jest takie łatwe.
Robię teraz przerwę i wracam dopiero w przyszły czwartek, ponieważ jak wszyscy trzecio-gimnazjaliści mam dość ważny test za tydzień. :( Muszę przyznać, że zaczynam się go trochę bać, nie mam pojęcia, czego mogę się spodziewać.

Piszcie co sądzicie o fabule i poszczególnych bohaterach, komentujcie! :)
+ Jeśli czytacie kliknijcie 'tak' w sondzie obok. To bardzo ważne dla mnie.

Dziękuje za wszystko i lecę zakuwać. Trzymajcie kciuki! <3

xoxo
Mika




Lena i Harry. :)



"Love me
Hate me
Kiss me
Kill me"   




20 komentarzy:

  1. ojapierdole! ale z Zayna cham!
    Na miejscu Leny to bym mu porządnie p***jebała!
    No ale to ja.
    Bardzo podoba mi się to, że jest to takie...oryginalne.
    Chłopcy to po prostu mieszanina różnych cech, upodobań i określeń.
    Masakra ! Świetne : )
    Zapraszam na http://gemini-blizniaki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie martw sie, Zayn porządnie oberwie w następnym rozdziale! :P
      Cieszę się, że ci się podoba<3 I dziękuje za miły komentarz. :)

      Usuń
    2. Spoko. Sama piszę bloga - baa! nawet dwa - więc wiem ile znaczą miłe komenatrze. Ja osobiście zawsze płaczę gdy czytam kolejne i uwielbiam prowadzić właśnie takie konwersacje z czytelnikami : ) A blog serio świetny. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw ! I dalej głowię się nad tym co stało się Victorii... Myślenie boli.

      Usuń
  2. Uwielbiam jak opisujesz Hazze ! Chciałabym mieć takiego przyjaciela :D
    Zayn... Bradford bad boi w akcji.. jakoś mam cichą nadzieje że się zmieni..
    Czekam na następny, i liczę na to że będzie szybko, bo Twoje opowiadanie straaaaaaasznie mi się podoba <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeej uwielbiam to opowiadanie! ^^ Harry jest taki słodziuutki i Lou... jeej a Zayn mam nadzieję się zmieni! ♥ czekam na nn ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebiście zajebiste ... jestem ciekawa o co chodzi z Zayn'em

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz ja się ośmielę wypowiedzieć:)
    Czekałam na ten rozdział z nieukrywanym zniecierpliwieniem, ponieważ pomysł jaki zrodził się w twojej głowie odnośnie fabuły dosłownie podbił moje serce. One Direction jako normalni, nastolatkowie? Uwielbiam to :)
    Czekałam z nadzieją na coś normalnego, przeciętnego ponieważ co może dziać się w życiu normalnych nastolatków? Mam to na codzień, więc się zbytnio na szał nie nastawiałam a tu... Całkiem co innego widzę. Harry szkolny Casanowa, Lou jak zwykle z dowcipem na język a Zayn... pobił samego siebie. Kocham tego Bradforoskiego Bad Boya a ty mi tu wyskakujesz, że z niego taki prostak, cham i wgl skończona świnia?! No jak możesz mo to robić, z mojego Zaynusia!
    Mam nadzieję, że w dalszej części zrobisz z niego dobrego człowieka no, nie rób mi tego!
    Z jeszcze większym zniecierpliwieniem czekam na 3 więc spręż się i mi tu dodawaj ;d ach i powodzenia na egzaminach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się na mnie nie obraziłaś z powodu tego Zayn'a. :C Nie martw się, on udaje takiego mocnego, ale zobaczysz, że w późniejszych rozdziałach przeszłość Malika'a okaże się być dość interesująca, zresztą on sam również będzie nieco inny. ;)

      Usuń
  6. Super genialne po prostu kocham twojego bloga. Ubostwiam go i czekam n kolejne zesxi
    zapraszam do komentowania 12 rozdzialu u mnie
    http://69-imagination.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  7. O MÓJ BOŻE!
    WEEEŹ MISIA! BO MNIE ZAŁAMUJESZ!
    ALE POZYTYWNIE!
    WEEŹ! PODOBA MI SIĘ TAKI ZAYN! NAPRAWDĘ MI SIĘ PODOBA..
    JEST TAKI... NIEGRZECZNY, KURWA! NO KOCHAM GO! I CIEBIE!
    Harry.. Jak ten, jak taki loczek nieogarnięty! (skąd ja to znam) :D
    Louis oczywiście świr.
    Ale jednak najbardziej spodobał mi się Zayn.. Kuźwa! Do teraz nie mogę przestać o tym co napisałaś! Jak on taki niegrzeczny był i taki bezczelny, aż sobie go wyobraziłam i był strasznie sexowny! Zostaw go na razie takiego, bo kurde.. To jest coś.
    Tak poza tym GENIALNY!
    KOCHAM GO!:D

    OdpowiedzUsuń
  8. japierdole bejbe <33333 to jest takie zajebiste, że czytam i czytam od nowa i tak w kółko XD Harryy ahhh jakiś on słodki jak tako Lenę dba i mi się wydaje, że jego coś co Leny ciągnie :P Ale no ja i tak czekam na wąta z Lou z dobrze Ci znanych powodów kochanie Ty moje <333 oczywiście powodzenia na egzaminach i niech 1D będzie z Tobą :D ( jak będziesz miała czas opowiedz mi jak Ci poszło <3 )

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile ja bym dała żeby mieć takiego Harr'ego albo Lou. Mmm.
    A Zayn Bradford Bad Boi hahahahah ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. zajebiste opowiadanie no zayn trochę zachował się jak nie wiadomo kto ale mam nadzieje ze wszystko się ułoży po miedzy nim a Leną i mam nadzieje ze będą razem i czekam na nn rozdział :p
    zapraszam do mnie chętnie dowiem się jaka jest twoja opinia na temat mojego bloga serdecznie zapraszam :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Faajne. Dawaj szybko kolejną część, prooooszę. Dość dobrze iszesz, poćwiczysz jeszcze trochę i wgl będzie zaiście :d
    Zapraszam do siebie na http://smiechzalu.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne ! Zapraszam do mnie na 5 rozdział ;D proszę o kom ;D http://wheneveryouholdmelikethis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Naprawdę świetny blog! Zakochałam się w tym blogu! Będę tu często zaglądać! http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Leżę teraz na tym łóżku i wycieram z twarzy pojedyncze łzy, których z każdą sekundą jest coraz więcej i więcej... Nie lubię tego w jak łatwy sposób udaje ci się manipulować mną w taki prosty sposób. Po prostu tego nie lubię. Za to kocham ciebie i tego bloga. Ta historia jest zupełnie inna... Ukazałaś w niej takiego Malika, jakiego ja widzę na co dzień, spoglądając na te zdjęcia. Jesteś po prostu wielka!
    Szkoda mi Leny... Mam nadzieję, że nic głupiego sobie nie zrobi. No i oczywiście ciekawi mnie sprawa z jej przyjaciółką i tym nagłym spokojem, jaki ją opanował.
    Powodzenia na egzaminach.
    Czekam na następny <3
    Love xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmmm... Czy tylko mi się wydaje że Zayn'owi sie podoba Vic?
    Następny rozdział! proooooosze?!

    OdpowiedzUsuń